środa, 29 lipca 2026

Bracia Mniejsi- jedna duchowość, trzy sposoby jej realizacji

 

Bracia Mniejsi- jedna duchowość, trzy sposoby jej realizacji

Pomysł na cykl artykułów na temat braci mniejszych, publikowanych ostatnio w Głosie św. Franciszka  zrodził się przy okazji pracy nad innym, wymagającym głębszej analizy zagadnieniem, które zajmuje mnie już od dłuższego czasu, a mianowicie: jakie są różnice w przeżywaniu  duchowości franciszkańskiej przez braci trzech gałęzi pierwszego Zakonu? To wymagające pytanie, gdyż chodzi o różnicę trudniejszą do uchwycenia, niż łatwe do zaobserwowania oznaki zewnętrzne: krój habitu, odrębne konstytucje, inny sposób realizacji apostolstwa. Te różnice powstały i utrwalały się na przestrzeni dziejów, a ich prześledzenie wymaga wnikliwej analizy historii poszczególnych gałęzi zakonu. Można wśród nich wskazać, np.: odmienne interpretacje reguły zakonu, czy stosunek do testamentu założyciela. Taka analiza wymaga jednak odrębnego, szerszego opracowania stąd w tym tekście skoncentruję się na różnicach obserwowanych współcześnie w naszym kraju.

„Charyzmat jest darem  Ducha Świętego dla konkretnej osoby lub zgromadzenia (…) ma spontaniczny charakter, lecz cechuje go pewna ciągłość i trwałość (…) Jest dany po to, aby ubogacić Kościół święty, z myślą o dobru wspólnym i pełni on funkcję społeczną”[1]. Duchowość natomiast to sposób realizowania i przeżywania charyzmatu w codzienności. Wspólnym założycielem i reguło dawcą wszystkich trzech gałęzi pierwszego zakonu jest św. Franciszek z Asyżu, więc łączy je ten sam charyzmat franciszkański, choć sposób jego odczytania i realizacji w poszczególnych gałęziach jest inny. To skutek historii, odmiennych tradycji oraz inaczej położonych akcentów. Można je odnaleźć również w konstytucjach odrębnych dla każdej z trzech gałęzi I Zakonu. Konstytucje te stanowią komentarz do Reguły św. Franciszka i podkreślają elementy, które założyciel uznawał za zasadnicze dla ustanowionego przez siebie sposobu życia: życie Ewangelią, modlitwa i czasowy pobyt na pustelni, braterstwo, ubóstwo, apostolstwo, misje, postawa mniejszości, pokuta. Te elementy występują w konstytucjach  wszystkich rodzin franciszkańskich, więc tym, co je różni, jest nie tyle fundament, co sposób rozłożenia akcentów i interpretacji poszczególnych elementów. Jednym z nich jest sposób traktowania Testamentu. Pierwsi kapucyni uznali Testament św. Franciszka za bezpośredni komentarz do reguły i zobowiązali się do zachowywania go na równi z nią. To wyróżniało ich  spośród obserwantów i  konwentualnych, którzy duchowe spojrzenie na regułę „rozumieli jako przeciwieństwo do jej literalnego pojmowania, czemu zapobiec miały deklaracje papieskie. Według nich to właśnie te orzeczenia przystosowujące regułę do zmieniających się okoliczności stanowią jej duchowe wyjaśnienie[2]. Współczesne konstytucje kapucynów potwierdzają pierwotne, priorytetowe znaczenie Testamentu Franciszka: „Testament został darowany nam po to, abyśmy każdego dnia coraz lepiej zachowywali ślubowaną regułę, zgodnie z wyjaśnieniami uczynionymi przez Kościół. Z tego względu, zgodnie z tradycją naszego zakonu przyjmujemy Testament jako pierwszy i duchowy wykład reguły i znamienną inspirację dla naszego życia.”[3] Konstytucje generalne braci konwentualnych, jak i braci mniejszych, zachęcając do rozważania pism św. Franciszka, nigdzie wprost nie odsyłają do jego Testamentu. O ile kapucyni chcą zrozumieć regułę przez pryzmat osoby założyciela, choć „zgodnie z wyjaśnieniami uczynionymi przez Kościół”[4], o tyle bracia konwentualni optują za tym, że: „Autentyczna interpretacja reguły należy do Stolicy Apostolskiej, zarówno, gdy czyni to z własnej inicjatywy, jak też na prośbę kapituły generalnej”[5]. Kolejnym istotnym akcentem w kapucyńskim prawodawstwie jest silne przywiązanie do tradycji, widoczne także w ich życiu: „właściwa nam forma życia, jako braci mniejszych kapucynów inspiruje się zdrową tradycją zapoczątkowaną przez naszych pierwszych braci”[6]. Konstytucje wielokrotnie zachęcają do poznania tradycji zakonu, by kierować się nią w codzienności: „w każdym naszym działaniu miejmy przed oczyma świętą Ewangelię, Regułę ślubowaną Bogu, zdrowe tradycje i przykłady świętych”[7]. Wyrazem troski kapucynów o poznanie i pielęgnowanie własnej tradycji jest wydanie w 2004 roku źródeł kapucyńskich, będących zbiorem dokumentów i świadectw pierwszego stulecia Reformy kapucyńskiej[8], jak również będącego ich kontynuacją  zbioru kilkunastu tematycznych konferencji służących poznaniu i zrozumieniu początków kapucyńskiej Reformy[9]. Innym akcentem charakterystycznym dla kapucyńskich konstytucji  jest podkreślenie równości między braćmi: „Z racji na to samo powołanie wszyscy bracia są równi. Zatem zgodnie z Regułą, Testamentem i pierwotnym zwyczajem kapucynów wszyscy bez różnicy nazywajmy się braćmi”[10]. Zapis ten jest powszechnie stosowany w praktyce, podczas gdy pozostałych franciszkanów, jeśli są kapłanami, zazwyczaj nazywa się ojcami. Kolejnym rysem specyficznym dla kapucynów jest surowość życia podkreślana w konstytucjach: „Duch pokuty w życiu surowym jest szczególnym rysem charakterystycznym naszego Zakonu”[11]. Konstytucje pozostałych minorytów nie akcentują surowości ich życia.  Ów surowy sposób życia kapucynów można zaobserwować  w takich placówkach,  jak dom modlitwy w Zagórzu, czy wspólnota itinerantów w Katowicach-Załężu, istniejąca od 2004 roku, gdy kilku kapucynów zamieszkało w ubogiej, owianej złą sławą  dzielnicy Katowic, prowadząc, podobnie jak pozostali mieszkańcy skromne, ubogie życie: bez konta bankowego, telewizji, samochodu, kupowania żywności w sklepie, ciepłej wody i osobnych pokoi. Bracia śpią w jednym pomieszczeniu na skrzyniach zbitych z desek, żywią się z tego, co im ludzie przyniosą, a niekiedy w jadłodajniach z ubogimi i to właśnie ubodzy i bezdomni są im szczególnie bliscy, zgodnie z zapisem konstytucji: „przebywajmy chętnie wśród słabych, ubogich i chorych uczestnicząc w ich życiu, i zachowujmy charakterystyczną dla nas bliskość z ludem”[12]- to kolejny kapucyński akcent związany z tradycją, podobnie jak wędrowne kaznodziejstwo, charakteryzujące pierwszych kapucynów i praktykowane przez braci z Załęża, którzy przechodząc od parafii do parafii głoszą Ewangelię nie przyjmując za tą posługę pieniędzy. Niekiedy żebrzą o jedzenie, co też czyni ich podobnymi do pierwszych franciszkanów. Bracia z Załęża, podobnie jak mieszkający w Zagórzu, czy Glichowie żyją z Opatrzności, to znaczy nie mają stałych dochodów i zabezpieczeń finansowych, ale ufają, że Bóg zatroszczy się o ich potrzeby i przyjmują Jego pomoc także poprzez innych ludzi. Bracia mniejsi i konwentualni nie mają wspólnot żyjących z Opatrzności.  Dom modlitwy w Zagórzu - miejsce charakterystyczne dla kapucyńskiego ducha modlitwy istnieje od 2003 roku. Bracia prowadzą tam  życie zgodne z Franciszkową Regułą dla pustelni. Statuty wspólnoty w Zagórzu rozpoczynają się od słów: „Odpowiadając na natchnienia Ducha Świętego, który wciąż pobudza braci do podejmowania surowszego życia, głębszego wejścia w doświadczenie modlitwy, milczenia i samotności”[13]. Codzienność domu modlitwy jest wymagająca: dwie godziny modlitwy myślnej w ciągu dnia, pielęgnowanie milczenia, nocna celebracja Godziny Czytań, praktyki pokutne: życie ubogie (z Opatrzności), post o chlebie i wodzie przynajmniej dwa dni w tygodniu, rezygnacja z korzystania z internetu, radia, multimediów na rzecz zachowania milczenia, stanowiącego istotny element kapucyńskiej tradycji. Kolejnym  miejscem potwierdzającym  specyfikę duchowości kapucyńskiej jest wspólnota w Glichowie. W 2024  powstała tam Wspólnota życia chrześcijańskiego z ubogimi, w której trzech braci kapucynów mieszka z mężczyznami wychodzącymi z bezdomności i uzależnień. Razem modlą się, pracują, podróżują, spędzają czas wolny. To posługa wymagająca samozaparcia i cierpliwości, jako że reintegracja społeczna osób bezdomnych zakłada  odbudowę więzi społecznych, poczucia godności i zdolności do samodzielnego życia. Kapucyni  realizują tam charakterystyczną dla siebie  bliskość z ludźmi, szczególnie z ubogimi, aż do dzielenia ich życia: „warunkiem szczególnie sprzyjającym naszej formacji jest trwanie w bliskości z ludem, dzielenie życia ubogich, zatem pozostajemy otwarci na uczenie się także od nich”[14]. 

Innym akcentem podkreślanym przez kapucyńskie konstytucje jest radykalizm życia i misji. Świadectwa historyczne, że kapucyni zawsze szli „tam, gdzie nikt inny nie chciał pójść”[15], mają swe odzwierciedlenie we współczesnych konstytucjach: „pamiętajmy, że życie apostolskie wymaga ducha gotowości na krzyż i prześladowanie aż po męczeństwo za wiarę, także dla miłości Boga i bliźniego”[16]. W 2023 roku kapucyni krakowskiej prowincji rozpoczęli posługę w Sudanie Południowym, uważanym za jeden z najtrudniejszych terenów misyjnych Afryki. Zamieszkali na terenie obozu dla uchodźców i wewnętrznie przesiedlonych (blisko 108-109 tys. osób na 2,6 km²), gdzie niosą pomoc humanitarną i duszpasterską. Ta trudna misja to jeszcze jeden przykład  wspólnego życia z najuboższymi.

Wszystkie trzy gałęzie franciszkańskie charakteryzują się dużym zaangażowaniem apostolskim, prowadzą parafie i ewangelizują przestrzeń cyfrową, odpowiadając tym samym na potrzeby czasu i starając się dotrzeć do mentalności współczesnego człowieka. Do rozwoju pobożności ludowej w Polsce szczególnie przyczynili się bracia mniejsi oraz bracia mniejsi konwentualni poprzez propagowanie kultu maryjnego, świętych oraz pobożności pasyjnej. Opiekują się licznymi sanktuariami: maryjnymi, pasyjnymi i poświęconymi kultowi świętych, prowadząc w nich posługę pielgrzymkową, duszpasterską i kształtowania pobożności. W duszpasterstwie sanktuaryjnym szczególnie wyróżniają się bracia mniejsi, sprawując opiekę nad 23 sanktuariami w Polsce.

Franciszkanie także opiekują się duchowo  wspólnotami sióstr drugiego zakonu, jednak tylko bracia mniejsi kapucyni sprawują władzę jurysdykcyjną nad wspólnotami mniszek klarysek kapucynek, z którymi są związani wspólną duchowością kapucyńską. 

Kolejnym obszarem zaangażowania braci św. Franciszka jest różnorodna  działalność charytatywna, obejmująca m.in. ośrodki terapii w Chęcinach i Połańcu oferujące profesjonalną pomoc uzależnionym i ich rodzinom,  powstałe z inicjatywy braci mniejszych konwentualnych, Dzieło Pomocy św. Ojca Pio działające na rzecz bezdomnych, ubogich i  znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej.

Franciszkanie prowadzą też działalność edukacyjną i formacyjną, np.: Wyższe Seminaria Duchowne w Krakowie (OFM, OFM Conv i OFM Cap), Prywatne Liceum Ogólnokształcące Franciszkanów w Wieliczce(OFM) - to jedyna tego typu szkoła prowadzona przez franciszkanów Polsce, Instytut Studiów Franciszkańskich  w Krakowie (wspólne dzieło 10 polskich prowincji franciszkańskich), szerzące kulturę inspirowaną duchowością św. Franciszka i jego naśladowców. Bracia wszystkich trzech gałęzi I Zakonu w Polsce prowadzą działalność wydawniczą i publikują bibliografię franciszkańską, przyczyniając się w dużym stopniu do rozwoju tej dziedziny duchowości. Wielu poświęca się studiom duszpasterskim i naukowym, szczególnie teologicznym. Polscy franciszkanie wnieśli ważny wkład w rozwój badań nad historią i duchowością franciszkańską, pracując w wielu franciszkańskich  instytucjach naukowych. W 1877 r. obserwanci utworzyli w Quaracchi ośrodek badań naukowych nad myślą św. Bonawentury-Kolegium św. Bonawentury (Collegio di san Bonaventura), które zajęło się pracami nad Źródłami Franciszkańskimi i myślą franciszkańską w ogólności. Do dziś stanowi centrum badań nad franciszkanizmem, współpracując z założonym w 1887 r. i prowadzonym przez braci mniejszych Papieskim Uniwersytetem Antonianum (Pontificia Università Antonianum) w Rzymie. Analogiczny instytut badań nad franciszkanizmem powstał z inicjatywy franciszkanów konwentualnych w 1885 r. W 1905 roku pierwotne Międzynarodowe Kolegium Serafickie (Seraphicum) zostało przekształcone w Wydział Teologiczny. Św. Bonawentury w Rzymie (Seraphicum). W przeciwieństwie do Kolegium w Quaracchi, będącego samodzielną placówką, Seraphicum to placówka dydaktyczna i badawcza. W Padwie bracia konwentualni prowadzą Instytut Teologiczny św. Antoniego doktora. W 1930 roku także kapucyni założyli w Rzymie instytut badawczy pod nazwą Instytut Historyczny Braci Mniejszych Kapucynów (Istituto Storico dei Frati Minori Cappucini), którego siedziba od 1940 r. znajduje się w Rzymie. Zajmuje się on szczególnie początkami reformy kapucyńskiej i jej duchowością, ale też innymi działami franciszkanizmu.

Troska o dziedzictwo duchowe to także opieka nad miejscami związanymi ze św. Franciszkiem i początkami zakonu. Większością z nich, np.: Carceri, Porcjunkula (Basilica Santa Maria degli Angeli), San Damiano, Chiesa Nuova, Greccio, Alwernia, Gubbio, Poggio Bustone, opiekują się bracia mniejsi, jednak najważniejsze z nich - Bazylika św. Franciszka i klasztor braci (Sacro Convento) w Asyżu  od początku swego istnienia znajduje się pod opieką Braci Mniejszych Konwentualnych. Zapis w ich konstytucjach potwierdza, jak wielką wagę przywiązują do tego miejsca: „Święty Konwent Asyski swoją godnością i dostojeństwem przewyższa wszystkie inne klasztory, gdyż jego pieczy powierzono słynne sanktuarium, w którym spoczywa sam Seraficki Patriarcha i które zostało ogłoszone głową i matką całego Zakonu oraz podniesione do godności bazyliki patriarchalnej i kaplicy papieskiej. Wszyscy bracia będą go uważać za centrum duchowe zakonu, prowincji i klasztorów i będą się poczuwać do duchowej z nim łączności. W tym Świętym Konwencie należy zatem umieszczać braci wybranych ze wszystkich prowincji, którzy będą potwierdzali wierność wszystkich innych braci z prowincji franciszkańskiemu ideałowi i charyzmatowi i którzy będą zdatni przyczyniać się do żywotności tego Konwentu”[17]. Kapucyni sprawują opiekę nad Celle di Cortona, Sanctuarium della Spogliazione w Asyżu oraz eremem w Monte Casale.

Maryja zajmuje bardzo ważne miejsce w duchowości franciszkańskiej i jest czczona we wszystkich gałęziach braci mniejszych, jednak franciszkanie konwentualni, pielęgnując dziedzictwo św. Maksymiliana Marii Kolbego (†1941), męczennika obozu w Auschwitz, wyróżniają się szczególnym rysem duchowości maryjnej, określanym jako duchowość kolbiańska, opartym na bezgranicznym zawierzeniu Bogu i Maryi, prowadzącym do troski o bliźniego, aż po gotowość oddania za niego życia. Konstytucje zobowiązują ich:„ Wszyscy bracia niech z pobożną żarliwością oddają cześć Błogosławionej Dziewicy Maryi w tajemnicy Niepokalanego Poczęcia i niech mają Ją za Patronkę i Królową Zakonu. Jej uroczystość niech wszędzie obchodzą z jak największą okazałością, odnawiając akt poświęcenia się Zakonu Jej Osobie, i z wielką gorliwością szerzą Jej kult (§ 3). Statuty prowincjalne lub kustodialne ustalą sposób oddania się braci Maryi Niepokalanej w duchu świętego Maksymiliana Kolbego”[18]. Bracia sprawują też opiekę nad założonym przez Maksymiliana Kolbego  w 1917 roku w Rzymie  Rycerstwie Niepokalanej, od początku związanym z Zakonem Braci Mniejszych Konwentualnych. Podobną opiekę duchową sprawują kapucyni nad  Grupami Modlitwy Ojca Pio, które powstały z inicjatywy św. o. Pio w 1950 roku.

Misyjność stanowi ważny element franciszkańskiego charyzmatu, dlatego wszystkie trzy gałęzie pierwszego zakonu podejmują posługę misyjną w różnych częściach świata. Szczególne miejsce w historii misyjnej działalności Braci Mniejszych  zajmuje Ziemia Święta. Ich obecność w tym miejscu sięga 1217 roku, a w 1342 roku papież Klemens VII powierzył im opiekę nad miejscami świętymi.  Za początek kustodii uznaje się rok 1263, w którym papież Grzegorz IX bullą Sii ordinis polecił miejscowym biskupom braci mniejszych jako stróżów miejsc świętych. Po upadku Gazy (1244) i łacińskiego Królestwa Jerozolimskiego (1291) franciszkanie z trudem zachowali swą obecność w Ziemi Świętej, opłacając ją także śmiercią męczeńską. W późniejszych latach papieże potwierdzili franciszkanów jako oficjalnych przedstawicieli Kościoła katolickiego w Palestynie (1342) oraz ich wyłączność do strzeżenia miejsc świętych (1421). Kustodia Ziemi Świętej posiada charakter międzynarodowej wyodrębnionej prowincji. W latach 1434-39 papież Eugeniusz IV przekazał zarząd i poszczególne placówki obserwantom, stąd dziś tylko oni opiekują się takimi miejscami jak: Bazylika Grobu Świętego, Betlejem, Nazaret oraz czterdzieści innych większych i mniejszych sanktuariów. Tak precyzują obecność braci w Ziemi Świętej konstytucje braci mniejszych: (§1) „Zadania wypływające z mandatu strzeżenia Ziemi Świętej, powierzonego przez Stolicę Świętą naszemu Zakonowi, są następujące: opiekować się miejscami świętymi, troszczyć się w nich o kult Boży, ożywiać pobożność pielgrzymów, wypełniać tam obowiązek ewangelizacji, rozwijać działalność duszpasterską zgodną z duchowością Zakonu oraz zakładać i prowadzić dzieła apostolskie”[19].

Wśród różnic między trzema gałęziami pierwszego zakonu franciszkańskiego warto także zwrócić uwagę na charakterystyczne tendencje obecne w architekturze i wystroju minoryckich świątyń. Wynikają one  z duchowości i historii poszczególnych gałęzi, choć nie stanowią sztywnej reguły.  Kościoły braci mniejszych konwentualnych zazwyczaj są przestronne i reprezentacyjne, z rozbudowaną dekoracją artystyczną, kaplicami bocznymi oraz stallami do wspólnotowej modlitwy liturgicznej. Kościoły kapucyńskie są zwykle niewielkie,  wyróżniają się prostotą i surowością oraz mniejszą liczbą ozdób, zgodnie z założeniami XVI-wiecznej reformy kapucyńskiej.  Najbardziej różnorodne są świątynie braci mniejszych: od prostych i skromnych kościołów reformackich, po duże, z przepychem urządzone kościoły bernardyńskie, np.: w Kalwarii Zebrzydowskiej, Leżajsku,  Krakowie u stóp  Wawelu.

Ufam, że udało mi się przedstawić  choć niektóre z  różnic w duchowości trzech rodzin pierwszego zakonu franciszkańskiego. W rzeczywistości jest ich znacznie więcej, choć nie wszystkie zaobserwowane udało mi się ująć w słowa. Ze względu na obszerność  materiału i czas potrzebny na jego analizę, niniejszy tekst ogranicza się do przedstawienia rzeczywistości polskiej. Temat nieoczekiwanie zbiegł się w czasie z rocznicą 800-lecia śmierci św. Franciszka, która to pobudziła do refleksji i współpracy wszystkich franciszkanów, co zaowocowało podjęciem inicjatyw we współpracy, mających na celu wspólne, radosne świętowanie oraz promocję franciszkańskiej duchowości przez spotkania modlitewne, sympozja, pielgrzymki, itp. To dowód na to, że trzy gałęzie pierwszego zakonu, mimo odmiennej historii, tradycji i sposobu realizacji franciszkańskiej tożsamości, są otwarte na współpracę i podejmowanie wspólnych inicjatyw, poszukując w zmieniającym się świecie nowych sposobów realizacji franciszkańskiego charyzmatu.

Obecnie na świecie jest około 25 691 braci należących do I zakonu św. Franciszka[20], w tym w Polsce 2 123 braci: kapucynów 532, konwentualnych 561 i najwięcej, bo 1024 braci mniejszych, potocznie nazywanych też franciszkanami brązowymi. Wszyscy uważają się za duchowych synów św. Franciszka z Asyżu i starają się prowadzić życie zgodnie z franciszkańską Regułą zatwierdzoną w 1223 roku oraz  wymogami własnego prawa (odrębne konstytucje i statuty). Wspólnie tworzą jeden zakon, a ich odmienność wyrażająca się w istnieniu trzech gałęzi, świadczy o bogactwie franciszkańskiego charyzmatu, który znajduje swój wyraz także w drugim zakonie, Trzecim Zakonie Regularnym  oraz Franciszkańskim  Zakonie świeckich.


  S .Chrystiana Anna Koba CMBB

 



[1] W. Block OFM Cap, Wszystkim chrześcijanom. Duchowość Franciszka z Asyżu w świetle jego pism, tom III Idąc Jego śladami, wyd. Serafin, Kraków 2017, s.57.

[2] Marek  Miszczyński OFM Cap, Testament św. Franciszka- signum distinctivum Reformy kapucyńskiej w pierwszym stuleciu jej istnienia,  w:  Mądrość Franciszkowych pism, pod redakcją A. Zająca, wyd. ISF, Kraków 2015, s. 158.

[3] Konstytucje braci mniejszych kapucynów - 8,3.4, wyd. Serafin, Kraków 2016.

[4] Konstytucje braci mniejszych kapucynów - 8,3, wyd. Serafin, Kraków 2016.

 

[5] Konstytucje generalne Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych, cz.I, 6 § 1, wyd. MI Ojców Franciszkanów, Niepokalanów 2020.

[6] Konstytucje braci mniejszych kapucynów - 5.1, wyd. Serafin, Kraków 2016.

[7] Konstytucje braci mniejszych kapucynów - 187,1, wyd. Serafin, Kraków 2016.

[8] Opracowanie zbiorowe, Reforma kapucyńska, t.I: Dokumenty i świadectwa pierwszego stulecia, wyd. Głos o. Pio, Kraków 2004.

[9] Opracowanie zbiorowe, Bracia Mniejsi Kapucyni. Piękna i święta Reforma, wyd. Serafin, Kraków 2018.

[10] Konstytucje braci mniejszych kapucynów - 90.1, wyd. Serafin, Kraków 2016.

[11] Konstytucje braci mniejszych kapucynów - 109.6, wyd. Serafin, Kraków 2016.

[12] Konstytucje braci mniejszych kapucynów - 5.4, wyd. Serafin, Kraków 2016.

 

[13] Tadeusz Starzec OFM Cap, Franciszek z Asyżu i jego Reguła dla pustelni, wyd. Serafin, Kraków 2011, s. 339.

[14] Konstytucje braci mniejszych kapucynów - 24,3, wyd. Serafin, Kraków 2016.

[15]  List br. Mauro Jöhri OFM Cap, Tożsamość i przynależność kapucyńska-  https://www.ofmcap.org/wp-content/uploads/2016/11/mj_2014_10_identita_pl.pdf, pobrano 23.07.26.

[16] Konstytucje braci mniejszych kapucynów  - 147,8, wyd. Serafin, Kraków 2016.

 

[17] Konstytucje generalne Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych,  4,32, wyd. MI Ojców Franciszkanów Niepokalanów 2020.

[18] Konstytucje generalne Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych, rodz.I, p.47,  wyd. MI Ojców Franciszkanów, Niepokalanów 2020.

[19]    Konstytucje generalne Zakonu Braci Mniejszych, rodz. V, tyt. V, art. 123 - https://franciszkanie.net/dokumenty-pliki/konstytucje-generalne/ pobrano 2307.2026.

[20] Dane statystyczne z 2025 roku.

piątek, 24 lipca 2026

śladami Ukrzyżowanego, pod opieką Maryi

 

Śladami Ukrzyżowanego pod opieką Maryi

Głębokie nabożeństwo do Matki Bożej widoczne jest już w początkach ewangelicznego życia Franciszka z Asyżu.

Gdy ukończył odbudowę niewielkich kościołów św. Piotra i św. Damiana, udał się w miejsce zwane Porcjunkulą. Odnowił zrujnowaną polną kapliczkę poświęconą Matce Bożej Anielskiej, a następnie zamieszkał w pobliżu, ze wzgl. na cześć, jaką żywił wobec Maryi. Tam stopniowo krystalizowało się jego powołanie, w czym Matka Boża miała swój szczególny udział, jako że „zanosił nieustanne błagania do Tej, która poczęła Słowo pełne łaski i prawdy, aby raczyła stać się jego Opiekunką” (LegM III,1,10). W ciszy i samotności rozmyślał nam życiem Jezusa Chrystusa, Jego śmiercią i zmartwychwstaniem. Miejsce dedykowane Matce Boga skłaniało także do medytacji na temat Jej udziału w zbawczej ofierze Syna. „Matkę Jezusa darzył niewysłowioną miłością za to, że Pana majestatu uczyniła naszym bratem. Odprawiał dla Niej osobne Chwalby, zanosił modlitwy, ofiarowywał uczucia, tak wiele ich i takich, że ludzki język nie zdoła wypowiedzieć” (Mem 198,1-2). W swoich Pismach Franciszek wielokrotnie wspominał Matkę Bożą. Podkreślając Jej czynne uczestnictwo w Bożym planie zbawienia człowieka szczególnie podziwiał: posłuszeństwo woli Bożej i udział w kenozie Syna Bożego, który „uniża się, gdy z tronu królewskiego zstąpił do łona Dziewicy” (Np 1,16); dyspozycyjność w udzieleniu swego ludzkiego ciała, „z której to łona [Słowo] przyjęło prawdziwe ciało naszego człowieczeństwa i naszej ułomności” (2LW 4); ubóstwo, bo „[Słowo Ojca] będąc bogate ponad wszystko, zechciało wybrać na świecie ubóstwo wraz z Najświętszą Dziewicą Matką swoją (2LW5) oraz gotowość podzielenia trudnego losu i misji Syna: „i był ubogi i bezdomny, i żył z jałmużny On sam i błogosławiona Dziewica i uczniowie Jego” (1Reg 9,5).

Św. Bonawentura podkreśla udział Maryi w zawiązaniu się braterskiej wspólnoty, co wyrażają słowa: „sam [Franciszek] dzięki zasługom Matki Miłosierdzia począł i porodził ducha ewangelicznej prawdy” (LegM III,1,1). Gdy pewnego dnia podczas nabożeństwa w Porcjunkuli usłyszał słowa Ewangelii o rozesłaniu uczniów na głoszenie Dobrej Nowiny, wykrzyknął z radości: „To właśnie jest to, co chcę ze wszystkich sił wypełniać!” (3Soc 25,3). Posłuszny usłyszanemu wezwaniu zamienił ubiór pustelnika na strój pokutnika i zaczął publicznie chwalić Boga i głosić proste wezwania do pokuty. Szybko pojawili się pierwsi naśladowcy, którzy jak on chodzili boso, w ubogich, połatanych tunikach i praktykowali ten sam ewangeliczny sposób życia. Krótki czas mieszkali w ubogiej szopie w Rivotorto. Jednak po zatwierdzeniu tego sposobu życia przez papieża Innocentego, gdy dołączyli kolejni bracia, Franciszek zaczął myśleć o miejscu, gdzie mogliby wspólnie przebywać, odmawiać Oficjum, a po śmierci zostać pochowani. Od opata benedyktynów z góry Subasio otrzymał ubogą kapliczkę Matki Bożej Anielskiej - tę samą, którą wcześniej z takim pietyzmem odbudował. Tak stała się ona miejscem narodzenia Zakonu. Dla Franciszka była bezpiecznym schronieniem, do którego stale wracał po okresach pobytu w eremach, czy intensywnego głoszenia. Tam przyprowadził swoich pierwszych towarzyszy i zawierzył Zakon Maryi, zgodnie z relacją pierwszego biografa: „Maryję ustanowił Rzeczniczką Zakonu i pod Jej skrzydła powierzył swych synów, których miał opuścić, by do końca otaczała opieką i ochraniała” (Mem 198,3).

Dwie spośród Franciszkowych modlitw dedykowane są Maryi. W modlitwie Pozdrowienie Błogosławionej Maryi Dziewicy wychwala głębię Jej macierzyńskiej miłości i ujmuje ją w obrazy. Maryja szata Jego (w.5) pośredniczyła we wcieleniu Jezusa. Dając przyzwolenie na Jego poczęcie, w swym ciele nosiła Go przez 9 miesięcy. Jako Jego Dom, Pałac, Przybytek (w.4) dała Mu schronienie, opiekę i usługiwała jako Jego Matka i Służebnica (w.5). Być może to właśnie matczyna miłość Maryi zainspirowała brata Franciszka, który szukał sposobu, by nauczyć swych braci wzajemnego umywania sobie nóg wzorem Jezusa. Franciszek przedstawił braciom figurę matki, jako tej, która kocha i karmi, by zachęcić ich do wstępowania w ślady Mistrza umywającego nogi swoim uczniom. W centralnym miejscu reguły umieścił słowa: „I niech jeden drugiemu z zaufaniem wyjawia swoje potrzeby, jeśli bowiem matka karmi i kocha syna swego cielesnego, o ileż troskliwiej powinien każdy kochać i karmić swego brata duchowego!” (2Reg 6,8). Maryja jest więc Tą, która uczy jak kochać rezygnując z siebie, poddając swą wolę woli Boga i pełniąc uczynki miłosierdzia względem bliźniego. Jest Tą, która wskazuje na Chrystusa i zachęca, by Go naśladować. Pokazuje jak realizować wezwanie do macierzyństwa, jak przygotować w swym sercu miejsce dla Boga: „Jesteśmy matkami, gdy Go nosimy w sercu i w ciele naszym przez miłość oraz czyste i szczere sumienie, rodzimy Go przez święte uczynki, które powinny przyświecać innym jako wzór” (2LW 53). Te słowa skierowane do wszystkich chrześcijan Franciszek potwierdził życiem, gdyż - jak zaświadczył św. Bonawentura - „wydawało się, iż ma macierzyńskie serce w spieszeniu z pomocą biednym ludziom w ich potrzebach” (LegM III,7,1). Był szczególnie wrażliwy na ludzki grzech i duchowe cierpienie: „troszczył się o wszystkie stworzenia, szczególnie jednak o dusze, odkupione cenną krwią Jezusa Chrystusa. Gdy poznał, że są splamione jakimś brudem grzechu, to opłakiwał je z tak czułą litością, że jak matka codziennie rodził je w Chrystusie” (LegM VIII,1,3). Ta troska o dusze została wyrażona w czynie: „stąd pochodziła jego nadzwyczajna gorliwość w modlitwie, pracowitość w głoszeniu kazań i wielkie poświęcenie w dawaniu dobrego przykładu” (LegM IX,4,5). Czując się bratem wszystkich i służąc wszystkim, w pierwszej kolejności dostrzegał i doceniał tych, z którymi dzielił codzienność, co trafnie ujął Tomasz z Celano w stwierdzeniu: „Sądził, że nie zostanie zbawiony, jeśliby razem ze sobą nie zbawił tych, co zostali mu powierzeni, których zrodził jego duch z większym trudem, aniżeli rodzą łona matczyne” (Mem 174, 5). Uważał, że wartość macierzyństwa wyraża się także w zdolności do jednoczenia i integrowania braci. Według Zbioru Asyskiego: „mówił bowiem, że matka jednego z braci jest też matką jego i wszystkich innych braci w zakonie” (CAss 93,3). W duchu troskliwości i odpowiedzialności „bardzo pilnie dokonywał codziennego, zawsze stałego badania siebie i swoich braci. Nie cierpiał żadnej w nich chwiejności i przepędzał z ich serca wszelką opieszałość” (VbF 42,7). Bracia dostrzegali i doceniali ten trud, stąd starali się odwdzięczyć za okazaną pomoc i macierzyńską opiekę. Według Memoriale, pewnego razu tak zwrócił się do Franciszka brat Pacyfik: „Pobłogosław nam, matko najdroższa, i podaj mi rękę do ucałowania” (Mem 137,5).

W skomponowanej przez siebie antyfonie Maryjnej, którą powtarzał wielokrotnie w ciągu dnia recytując Oficjum o męce Pańskiej, ukazał Maryję w ścisłej relacji z Trójcą, jako Córkę i Służebnicę Ojca, Matkę Syna i Oblubienicę Ducha Świętego. W ten sposób stawia Ją jako wzór i przykład serdecznej więzi Boga z człowiekiem.

Czując zbliżającą się śmierć Franciszek prosił braci, by z pałacu biskupa Asyżu przenieśli go do Porcjunkuli. Chciał umierać w otoczeniu braci, w miejscu, które nazwał kolebką Zakonu, pod czułym spojrzeniem Maryi, która była dla niego źródłem inspiracji, chroniła go i wspierała w podążaniu śladami Ukrzyżowanego. s.ChrysTiana A.Koba CMBB



niedziela, 19 lipca 2026

misja Franciszka w Egipcie



 

Pokojowa misja Franciszka z Asyżu

Po doświadczeniu spotkania żywego Boga młody Franciszek Bernardone zdecydował się podążać śladami Chrystusa, choć początkowo nie wiedział, w jaki sposób urzeczywistnić to pragnienie. Zwyczajem świeckich pokutników wiódł życie pustelnicze i odbudowywał zniszczone kapliczki w okolicy Asyżu. Pewnego dnia usłyszał podczas nabożeństwa w Porcjunkuli, jak Chrystus wysyłając uczniów na głoszenie Ewangelii polecił im, by nie brali na drogę ani złota, ani srebra, ani torby, ani chleba, ani laski; aby nie mieli sandałów na nogach i nie posiadali dwóch tunik ”(3Soc 25,2). Wewnętrznie poruszony zwrócił się do kapłana z prośbą o wyjaśnienie Chrystusowego wezwania, po czym przepełniony niezwykłą radością wykrzyknął: „To właśnie jest to, co chcę ze wszystkich sił wypełniać!” (3Soc 25,3). Głęboko czuł, że misją, którą Pan mu powierzył jest pójście przez świat w postawie ubogiego pielgrzyma i głoszenie całemu stworzeniu Bożą dobroć oraz wezwanie do pokuty. Natychmiast przystąpił do realizacji ewangelicznego wezwania: zdjął obuwie, odłożył laskę i torbę oraz przepasał się powrozem. Zaczął głosić, a „Jego słowa nie były ani puste, ani śmieszne, lecz pełne mocy Ducha Świętego wnikały w głąb serca, tak że wprawiały słuchaczy w głęboki podziw” (3Soc 25,7). Szybko pojawili się pierwsi naśladowcy, którzy ubrani w podobne ubogie tuniki, zobowiązali się jak on żyć Ewangelią. Podczas spotkania z papieżem Innocentym III, który zatwierdził ich sposób życia, dając tym samym początek zakonowi braci mniejszych, cała grupa dwunastu braci otrzymała tonsurę- zewnętrzny znak upoważniający do publicznego przepowiadania, choć żaden z nich nie był kapłanem.

Początkowo głosili w Asyżu i okolicach, lecz bardzo szybko ich przepowiadanie objęło także dalsze strony, gdzie z żarliwością dawali świadectwo ewangelicznej radości i umiłowania Boga. Według relacji pierwszego biografa, już wcześniej, gdy braci było ośmiu, Franciszek podzielił ich po dwóch i posłał na cztery strony świata, sam wyruszając razem z nimi (por.VbF 29). Można więc powiedzieć, że misyjność to jeden z zasadniczych rysów duchowości brata Franciszka, od początku obecny w zakonie braci mniejszych. Pragnienie zaniesienia Dobrej Nowiny tym, którzy jej nie znają przynaglało Biedaczynę, by udać się na Bliski Wschód. Już dwa lata po zatwierdzeniu sposobu życia, w 1212 roku podjął pierwszą próbę, zakończoną niepowodzeniem, gdyż statek płynący do Ziemi Świętej na wskutek przeciwnych wiatrów dotarł do Dalmacji. Nie bez trudu Franciszek wraz z Piotrem Cattanim wrócili z powrotem do portu w Ankonie, po czym wędrując przez Marchię, w drodze powrotnej do Porcjunkuli, intensywnie głosili, co Tomasz z Celano potwierdził słowami: „Franciszek, sługa Boga najwyższego, opuściwszy morze, kroczył po lądzie. Krajał go pługiem słowa, zasiewał ziarno życia, przynosząc błogosławiony owoc”(VbF 56,1). Około roku później Franciszek próbował po raz kolejny, tym razem drogą lądową przez Włochy i Francję. Zapał z jakim wyruszył dobrze oddają słowa biografa: „tak go ponosiło to pragnienie, że raz kiedyś w czasie owej podróży zostawił socjusza i śpieszył jak pijany duchem do spełnienia swego zamiaru” (VbF56,5). Dotarł do Hiszpanii, tam zachorował i ponownie nie osiągnąwszy celu podróży, powrócił do ojczyzny. Jednak pragnienie wyjazdu do kraju muzułmanów wciąż tliło się w jego sercu. Św. Bonawentura podaje dwa motywy, jakie nim kierowały: spotkanie z sułtanem, by ogłosić mu Dobrą Nowinę o zbawieniu oraz pragnienie śmierci męczeńskiej, by uczestniczyć w losie Zbawiciela: „pragnął przez płomień męczeństwa, ofiarować się Panu na żywą ofiarę, by odwdzięczyć się umierającemu za nas Chrystusowi i aby innych pociągnąć do miłości Bożej” (LegM VIII,5,2). Dopiero trzecia próba dostania się do Syrii zakończyła się powodzeniem.

Na kapitule generalnej w czerwcu 1219 roku zdecydowano o zorganizowaniu misji do krajów Europy: Francji, Hiszpanii, Niemiec, Węgier, Czech oraz do tzw. niewiernych. Jedna, sześcioosobowa grupa, udała się do Maroka, druga natomiast, to znaczy sam Franciszek i Piotr Cattani, wyruszyli do Ziemi Świętej. Końcem czerwca 1219 roku wsiedli w Ankonie na statek importujący krzyżowców do Ziemi Świętej, jako, że od 1217 roku trwała V krucjata mająca na celu odzyskanie Jerozolimy i Ziemi Świętej z rąk muzułmanów. Trwająca około miesiąca żegluga morska zakończyła się w starożytnym porcie Akka, gdzie Franciszek spotkał się ze swoimi braćmi, którzy przybyli tu dwa lata wcześniej, decyzją kapituły w 1217 roku. Wówczas do Syrii udał się br. Eliasz i już wkrótce powstała tam prowincja Ziemi Świętej. Pod wpływem przepowiadania br. Eliasza do zakonu minorytów wstąpił Cezary ze Spiry, człowiek uczony, znawca Pisma Świętego. Z Akki, w towarzystwie braci, Franciszek rozpoczął kolejny etap podróży w kierunku delty Nilu, śladem floty krzyżowców, która jak się okazało, kilka miesięcy wcześniej ruszyła w kierunku Damietty. Gdy w sierpniu, po kilku tygodniach podróży, dotarli do obozu krzyżowców, Franciszek zdumiał się rozpustą, kłótliwością i chciwością chrześcijańskich rycerzy. Jednocześnie pod wpływem wizji zwiastującej klęskę wojsk chrześcijańskich stanął wobec dylematu: ostrzec krzyżowców i odciągnąć ich od planowanego ataku na Damiettę, czy przemilczeć unikając prawdopodobnej kpiny i wzgardy? Ciekawej rady udzielił mu brat Illuminat: „Ojcze, nic sobie nie rób z sądów ludzkich, ponieważ nie od teraz mają cię za głupiego. Uwolnij swe sumienie i bardziej bój się Boga, aniżeli ludzi”(Mem 30,6). Gdy 29 sierpnia, w dniu walki Franciszek odważnie nakłaniał kardynała Pelagiusza Galvaniego z Albano i żołnierzy chrześcijańskich do zaniechania ataku, ci wyśmiali go i zignorowali ostrzeżenie, skutkiem czego atak na Damiettę zakończył się wielką klęską krzyżowców. Zginęło wówczas bardzo wielu chrześcijańskich rycerzy, a Franciszek, który z przejęciem śledził przebieg walki, szczególnie żałował Hiszpanów, bowiem wykazali się wyjątkową walecznością. Po tym trudnym wydarzeniu podjął próbę dotarcia do sułtana, którym wówczas był Malik el Kamil. W tym celu zwrócił się do legata papieskiego kard. Pelagiusza z prośbą o pozwolenie na przekroczenie granicy wroga. Otrzymał je, choć nie bez trudu i z zastrzeżeniem, że robi to na własną odpowiedzialność. Być może miało to miejsce w czasie czterotygodniowego rozejmu walczących. Gdy bracia Franciszek i Illuminat zbliżali się do muzułmańskiego obozu, zobaczyli w oddali dwie owieczki (por. Mem 8), w czym brat Franciszek z radością dostrzegł analogię do ewangelicznego wezwania: „Oto ja was posyłam jak owce między wilki” (Mt 10,16). Niedługo później zostali zatrzymani przez muzułmański patrol i zgodnie z relacją doznali prześladowania: „zabiegli im drogę saraceńscy strażnicy, którzy jak wilki rzucające się na owce, bestialsko pojmali sługi Boże. Traktując ich z okrucieństwem i pogardą obrzucili ich obelgami, zbili i zakuli w kajdany. Przyprowadzili ich do sułtana, umęczonych i udręczonych za dopuszczeniem niebios i zgodnie z wolą Bożego męża”(Mem 8,3-4). Sułtan prawdopodobnie liczył na to, że dwaj przybysze to posłańcy z misją dyplomatyczną od krzyżowców, ewentualnie pragnący przyjąć islam. Franciszek natomiast przejęty swą misją ewangelizatora, przedstawił się jako posłany z ważną wiadomością od Jezusa i zaczął przemawiać w obecności muzułmańskich ekspertów religijnych. Jego odwaga i zapał zaniepokoiły doradców sułtana tak, że zasugerowali mu egzekucję przybyszów. Trudno odtworzyć rzeczywisty przebieg tego niecodziennego spotkania, gdyż hagiografowie opisują go barwnie i ze szczegółami, które raczej nie mogły mieć miejsca, np.: próba ognia, która de facto zakazana postanowieniem Soboru Laterańskiego IV, z pewnością nie była praktykowana przez zawsze posłusznego Kościołowi Franciszka[1]. Natomiast wydaje się, że jego głoszenie Dobrej Nowiny o zbawieniu, powtarzane przez wszystkich hagiografów, nie powinno być poddawane w wątpliwość, jako że dla Franciszka był to jeden z celów tej podróży . W życiorysie pierwszym Celano podkreśla niezwykłą żarliwość i pewność, z jakimi przemawiał Franciszek: „ Któż może opowiedzieć, jaką wykazał wobec niego stałość umysłu, z jaką mocą ducha do niego przemawiał, z jaką łatwością i z jaką wiernością prawu chrześcijańskiemu odpowiadał tym, co zeń szydzili?”(VbF 57,6), a reakcję sułtana podsumował w Vita brevior krótkim stwierdzeniem: „podziwiał go [Franciszka] jako kogoś innego niż wszyscy pozostali” (Vb 56). Sułtan będący pod wrażeniem radykalizmu i pokojowego nastawienia ubogiego brata z Asyżu, zachęcił go do pozostania dłużej i ofiarował mu wiele cennych darów. Franciszek odmówił przyjęcia bogactwa, a poprosił jedynie o jedzenie na jeden dzień, czym wzbudził jeszcze większy podziw saraceńskiego monarchy. Po wspólnym posiłku sułtan wydał rozkaz bezpiecznego deportowania braci do obozu krzyżowców.

Bezprecedensowe spotkanie prostego zakonnika z Asyżu z wielkim sułtanem Malik el Kamilem przeszło do historii jako spotkanie pokojowe zrelacjonowane nie tylko przez franciszkańskich biografów, lecz także wielu autorów świeckich kronik[2] oraz biskupa Akki Jakuba z Vitry, który zanotował: „ W ciągu wielu dni, kiedy to Franciszek głosił jemu oraz jego ludziom wiarę w Chrystusa, bardzo uważnie słuchał. Jednakże w końcu bał się, że mogliby niektórzy z muzułmańskich zastępów przez moc jego słów nawrócić się do Pana i przejść na stronę zastępu chrześcijańskiego. Dlatego nakazał, aby odprowadzić go z całą czcią, w towarzystwie bezpiecznej eskorty, do obozu chrześcijan. Przy pożegnaniu powiedział do niego: „Módl się za mnie, żeby Bóg mi łaskawie objawił to prawo i tę wiarę, które Mu się bardziej podobają”[3], ale także poświadczone przez muzułmanina Fakhra ad-Din al Farisi-ego egipskiego prawnika, który był doradcą i przewodnikiem duchowym sułtana, a wspomniał o mądrym chrześcijańskim mnichu, który życzliwie rozmawiał z sułtanem. Na jego nagrobku umieszczono napis: „to, co się mu wydarzyło z powodu mnicha”[4]

Dnia 05 listopada 1219 roku Damietta została zdobyta przez krzyżowców. Franciszek wracając od sułtana był prawdopodobnie świadkiem haniebnego zachowania rycerzy, którzy grabili podbitą twierdzę. Następnie być może odbył pielgrzymkę do miejsc świętych, po czym powrócił do Akki początkiem roku 1220. Na wiosnę odnalazł go tam br. Stefan, który przybył z Italii specjalnie, by zrelacjonować trudną sytuację, w jakiej znalazł się zakon pod nieobecność Franciszka i przynaglić go do powrotu. Początkiem lata 1220 roku Franciszek wraz z braćmi: Eliaszem, Cezarym ze Spiry, Illluminatem i Piotrem Cattanim wsiedli na statek zmierzający w kierunku Italii. Dopłynęli do Wenecji, a następnie udali się do Viterbo, na spotkanie z Ojcem świętym Honoriuszem III, który na prośbę Franciszka mianował kard. Hugolina protektorem zakonu braci mniejszych oraz anulował skutki decyzji podjętych wbrew woli założyciela, podczas jego nieobecności.

Misja Franciszka do Ziemi Świętej znalazła swe odzwierciedlenie w jego pismach. W Liście do rządców narodów zachęca zwierzchników: „I tak wielką cześć dla Pana rozszerzajcie wśród ludu wam powierzonego, aby każdego wieczoru na głos herolda lub na inny znak cały lud oddawał chwałę i dziękczynienie Panu Bogu wszechmogącemu” (LRz 7), podobnie w Liście do kustoszów: „I Jego chwałę tak głoście i opowiadajcie wszystkim narodom, aby o każdej godzinie i na głos dzwonu wszystek lud na całej ziemi zawsze oddawał chwałę i składał dzięki Bogu Wszechmogącemu” (1LK 8). Ta zachęta do modlitwy na dźwięk dzwonu zainspirowana była widokiem muezina, który pięć razy dziennie wzywał z wieży minaretu do oddawania czci Allahowi. Religijne zachowanie muzułmanów wpłynęło też na propagowanie postawy klękania na kolana, które brat Franciszek zaleca podczas konsekracji i przenoszenia Ciała Chrystusowego: „gdy kapłan je konsekruje na ołtarzu i na inne miejsce przenosi, niech wszyscy ludzie na klęczkach oddają chwałę, uwielbienie i cześć Panu Bogu żywemu i prawdziwemu”(1LK 7). Od muzułmanów, którzy nie palili, ani nie niszczyli papieru nauczył się także szacunku dla słowa pisanego, szczególnie słów konsekracji oraz pochodzących z Pisma Świętego: „Dlatego upominam wszystkich moich braci i zachęcam w Chrystusie, aby gdziekolwiek znajdą słowa Boże napisane, uszanowali je, jak tylko mogą, i jeśli nie są należycie przechowywane lub leżą bez szacunku w jakimś miejscu rozrzucone, o ile tylko od nich to zależy, niech je zbiorą i złożą, czcząc w tych słowach Pana, który je wypowiedział. Wiele rzeczy poświęca się bowiem przez słowa Boże i mocą słów Chrystusowych dokonuje się Sakrament Ołtarza” (LZ 15-17). Podobnie szacunek, którym muzułmanie otaczali grób Pański zainspirował Franciszka do tego, by zachęcić braci kapłanów: „jakżeż święty, sprawiedliwy i godny powinien być ten, który rękami dotyka, sercem i ustami przyjmuje i innym do spożywania podaje [Pana], który już nie podlega śmierci, lecz żyje w wiecznej chwale, na którego pragną patrzeć aniołowie” (LZ 22). Po powrocie z Ziemi Świętej powstał 16 rozdział 1Reg zatytułowany: Udający się do Saracenów i innych niewiernych. Prezentuje on dwa sposoby postępowania misjonarzy: „Jeden sposób: nie wdawać się w kłótnie ani w spory, lecz być poddanymi wszelkiemu ludzkiemu stworzeniu ze względu na Boga i przyznawać się do wiary chrześcijańskiej”(1Reg 16,6). Te słowa doskonale oddają nastawienie Franciszka, który nie stanął przed sułtanem Egiptu z przewagą ewangelizatora i wyznawcy jedynej prawdziwej religii, lecz zajął miejsce u jego stóp, jako brat i wierny naśladowca Mistrza z Nazaretu, który z pokorą umył nogi uczniom. Kontynuacją i pogłębieniem tej postawy i myśli jest fragment Pozdrowienia cnót na temat cnoty posłuszeństwa: „[Święte Posłuszeństwo] utrzymuje ciało w umartwieniu, aby było posłuszne duchowi i aby słuchało swego brata, i czyni człowieka poddanym i uległym wszystkim ludziom, którzy są na świecie, i nie tylko samym ludziom, lecz także dzikim i okrutnym zwierzętom, aby mogły z nim czynić, co zechcą, na ile Pan z wysoka pozwoli” (Pcn 15-18). Rezygnacja z dominacji czy wywierania presji celem urzeczywistnienia własnych zamiarów, na rzecz uległego przyjęcia rzeczywistości, to wyraz posłuszeństwa woli Bożej i wiary w Jego potęgę i dobroć. Do takiej uległości prowadzi umartwienie ciała, czyli skażonej grzechem natury, przez wyrzeczenie się pychy i egoizmu. Tak rozumiane posłuszeństwo stawia chrześcijanina u stóp innych, czyni go ostatnim, prawdziwie „bratem mniejszym”. Drugi sposób postępowania misjonarzy, który zaleca Franciszek: „ gdyby widzieli, że tak się Panu podoba, niech głoszą sławo Boże, aby [ludzie] uwierzyli w Boga wszechmogącego, Ojca i Syna, i Ducha Świętego, Stworzyciela wszystkich rzeczy, w Syna Odkupiciela i Zbawiciela i aby przyjęli chrzest i zastali chrześcijanami” (1Reg 16,7). To pionierskie spojrzenie na misje Franciszka z Asyżu, mające swą genezę w postawie szacunku względem każdego człowieka i wyrażające się głoszeniem przez świadectwo życia, zostało następnie przyjęte powszechnie w Kościele, a szczególnie po Soborze Watykańskim II stało się symbolem pokoju między religiami i dialogu chrześcijańsko-muzułmańskiego. Dnia 27 października 1986 r. w Asyżu odbyła się bezprecedensowa liturgiczna modlitwa o pokój, do której papież Jan Paweł II zaprosił przedstawicieli różnych kościołów chrześcijańskich i religii świata. W spotkaniu tym uczestniczyło około 160 przedstawicieli religii świata: katolicy, prawosławni, protestanci, anglikanie, Żydzi, muzułmanie, buddyści, hinduiści i inni. Papież podkreślił, że nie chodzi o mieszanie religii, ale świadectwo, że pokój jest wartością, o którą wszyscy wierzący powinni prosić Boga. 10 lat później odbyło się podobne spotkanie w Rzymie. Pamiątką i symbolem międzyreligijnego spotkania w 1219 roku jest według XVI-wiecznej tradycji róg z kości słoniowej - wyraz sympatii sułtana względem Franciszka, który do dziś można oglądać w kaplicy relikwii w bazylice św. Franciszka w Asyżu. Owocem wyprawy misyjnej Franciszka do Egiptu jest istnienie od 1263 roku kustodii Ziemi Świętej, gdzie do dziś bracia mniejsi troszczą się o sanktuaria, pielgrzymów, prowadzą duszpasterstwo parafialne, działalność charytatywną, socjalną, oświatową i wydawniczą, prowadzą wykopaliska archeologiczne i rozwijają studia biblijne.

róg od sułtana, kaplica relikwii, bazylika św. Franciszka, Asyż 2023, fot. Małgorzata Stokłuska 


 



[1] Por. A. Hejnowicz OFM Conv, Franciszek z Asyżu. Prawda i legendy, wyd. Bratni Zew, Kraków 2012, s.104.

[2] Por. A. Thompson OP, Franciszek z Asyżu. Nowa biografia, wyd. Bratni Zew, Kraków 2013, s.249.

[3] Jakub z Vitry, Historia occidentalis, rozdział 32-w L. Lehmann, Franciszek z Asyżu. Gdy życie staje się modlitwą, wyd. Serafin, Kraków 2020, s.71.

[4] Praca zbiorowa: Leksykon duchowości franciszkańskiej, wyd. m, Warszawa, 2006, s.947.

poniedziałek, 12 stycznia 2026

Dobry czas św. Franciszka z Asyżu

 

Dobry czas św. Franciszka z Asyżu

W Pieśni Słonecznej św. Franciszek z Asyżu obok różnych stworzeń, które wzywa do uwielbiania Boga, wymienia także czas (por. PSł 6). To dowód jego dojrzałej postawy, polegającej na odpowiedzialności i docenieniu wartości czasu. Nie zawsze tak było, stąd młodość przeżyta na zaspokajaniu hedonistycznych przyjemności i hołdowaniu próżnym zachciankom, stała się dla niego motywem szczerego żalu i przyczynkiem pokuty. Według Tomasza z Celano, po spotkaniu Boga i odkryciu, że to On jest źródłem prawdziwego szczęścia, Franciszek „żałował, że tak ciężko grzeszył i obrażał oczy Majestatu”(VbF 7,11). Trud poszukiwania prawdy, zmiana dotychczasowego sposobu myślenia i wartościowania okupione duchowym cierpieniem i koniecznością porzucenia wszystkiego, co okazało się jedynie substytutami prawdziwego dobra, zaowocowały docenieniem daru czasu i nowym sposobem jego przeżywania, jak stwierdził pierwszy biograf: „nie dozwolił, by choćby drobna chwila czasu przeminęła mu na próżno” (Mem 159,1). Wejście w relację z żywym Bogiem pozwoliło Franciszkowi zakosztować szczęścia, o którego istnieniu nie miał dotąd pojęcia, słodyczy, dla której nie wahał się poświęcić długich godzin dnia i nocy, gdyż zgodnie z relacją św. Bonawentury: „modlił się bez przerwy i starał się żyć w duchowej obecności wobec Boga. Chodząc bowiem czy siedząc, będąc w mieszkaniu czy poza nim, pracując czy odpoczywając, z takim żarem ducha oddawał się modlitwie, że wydawało się, jakby jej poświęcał nie tylko serce i ciało, ale także wszystkie czynności i wszystek czas”(Legm IV,1,1-2). To szalone „marnotrawstwo” czasu jest dowodem miłości, która nie wahała się poświęcić Bogu samego siebie: możliwości, sił, pragnień. Gdy zrozumiał, że prawdziwym Panem czasu jest wiekuisty Bóg, od którego wszystko zależy, bez wiedzy którego nic się nie dzieje, zaczął postrzegać czas w kategoriach sacrum, jako szansę zbliżenia się do Boga i człowieka poprzez miłość, która ma wartość nieprzemijającą i zasługującą na życie wieczne. Powtarzał więc braciom: „otrzymaliśmy ten czas w celu zasługiwania” (Mem 145,9) i dzielił powierzony sobie czas na przeznaczony wyłącznie dla Boga i trawiony na kontemplacji w miejscach ustronnych oraz poświęcony służbie człowiekowi przez posługę trędowatym i ubogim, głoszenie pokuty i przebywanie wśród braci. Można więc powiedzieć, że cały jego czas był dla Boga poprzez czynienie dobra, dla Boga, którego uznawał za najwyższe Dobro, powtarzając: „Ty jesteś dobro, wszelkie dobro, najwyższe dobro" (por. KLUw 3).

Biedaczyna znał wartość czasu, więc starał się dobrze przeżyć każdy dzień, unikając lenistwa i postawy letniości wobec Bożej łaski. Chwalił tych, którzy umiejętnie dysponowali czasem, jak bracia w pewnej pustelni w Hiszpanii, którzy na zmianę, co tydzień oddawali się kontemplacji, bądź zajęciom domowym (Por. Bess 6,4), lecz surowo ganił marnotrawców czasu, lekceważących modlitwę, pracę i karność zakonną. Franciszek sam był dla braci przykładem gorliwości i pełnego zaangażowania we wszystko, czego się podejmował, jak napisano o nim: „Zawsze zaczynał od nowa, coraz gorliwszy w ćwiczeniach duchowych. Uważał, że kto nie czyni czegoś dobrego, zaciąga ciężką winę, a kto nie postępuje, ten się cofa” (Mem 159,2-3). W regule napomina braci: „ Niech starają się gorliwie przykładać do jakiejś dobrej pracy, bo napisane jest: Zawsze czyń coś dobrego, aby diabeł zastał cię zajętym. I także: Lenistwo jest nieprzyjacielem duszy. Dlatego słudzy Boży powinni zawsze oddawać się modlitwie lub jakiemuś dobremu zajęciu” (1Reg 7,10-12). Przypomina o tym w Testamencie: „I ja pracowałem własnymi rękami i pragnę pracować; i chcę stanowczo, aby wszyscy inni bracia oddawali się pracy, co jest wyrazem uczciwości. Ci, którzy nie umieją, niech się nauczą”(T 20-21). Sam uważny, by nie pobłądzić i nie ulec pokusom „czuwał każdej godziny”(VbF 42,8) i do takiej postawy uważnej gotowości wzywa braci: „Czyńcie pokutę, czyńcie godne owoce pokuty, bo wkrótce umrzemy!”(1Reg 21,3).

Franciszek aktywnie i świadomie przeżywał swoje życie. Choć nastawiony na wieczność, był w pełni zaangażowany w chwilę obecną. Pewnego razu podczas postu czterdziestodniowego, by wykorzystać najmniejsze okruchy czasu, robił jakieś małe naczynie. Gdy następnie w trakcie odmawiania brewiarza przypomniał sobie o naczyniu, skruszony faktem, że uległ rozproszeniu podczas modlitwy, wrzucił naczynie do ognia (por. Mem 97).

Brał odpowiedzialność za powierzony sobie czas i spotkanych ludzi. Gdy w 1209 roku przejeżdżał przez Asyż wspaniały orszak cesarza Ottona IV, udającego się na koronację do Rzymu, Franciszek nie wyszedł go oglądać i zabronił tego swym braciom, z wyjątkiem jednego, który miał stanowczo obwieścić cesarzowi, że jego panowanie będzie krótkie, jak też się stało (por. VbF 43). Była to nie tylko aluzja do przemijalności, ale też odważna przestroga, by nie przykładać zbyt dużej wagi do tego, co znikome i niepewne. W liście kierowanym do sprawujących władzę napomina: „Zastanówcie się i zobaczcie, ponieważ zbliża się dzień śmierci (LRz 2-3), zaś w Liście do wszystkich chrześcijan w formie krótkiej przypowieści przedstawia dramat tych, którzy zmarnowali czas życia na ziemi i zaniedbali pokutę. Tym wszystkim przypomina z mocą: „I niczego nie macie w tym świecie ani w przyszłym. I uważacie, że długo będziecie posiadać marności tego świata, lecz łudzicie się, bo przyjdzie dzień i godzina, o których nie myślicie, nie wiecie i których nie znacie; ciało choruje, śmierć się zbliża i tak umiera gorzką śmiercią” (1LW 13-14).

Dowodem na to, jak bardzo cenił sobie czas, było pragnienie powrotu do pierwotnego radykalizmu i zaangażowania w posługę trędowatym. Mimo, że sam schorowany i wyczerpany potrzebował pomocy, „nie dawał miejsca ani zmęczeniu, ani wyczerpaniu; miłość bowiem przynaglała go do coraz to większych rzeczy”(LegM XIV,1,7). Ten zapał nie osłabł nawet w obliczu zbliżającej się śmierci, gdy zachęcał braci słowami: „Zaczynajmy bracia służyć Bogu i postępujmy naprzód, bo do tej pory mało postąpiliśmy”(Jl 67,3). Jego zaangażowaniu w służbie człowiekowi towarzyszyła tęsknota za zjednoczeniem z Umiłowanym ponad wszystko Bogiem, czego echo wybrzmiewa w modlitwie zatytułowanej Wykład modlitwy Ojcze nasz: „ Przyjdź królestwo Twoje: abyś Ty królował w nas przez łaskę i doprowadził nas do Twego królestwa, gdzie będziemy oglądać Cię bez zasłon, miłować doskonale i w radosnym zjednoczeniu cieszyć się Tobą na wieki” (On 4), a Celańczyk potwierdza słowami: „przytomnym duchem pragnął wejść do nieba, od którego oddzielała go tylko ściana ciała, jako że stał się już obywatelem wśród aniołów”(Mem 94,1). Nie bał się śmierci, raczej wyglądał jej z nadzieją, jednocześnie nie marnując czasu, gdyż „Im bardziej zbliżał się do śmierci, tym bardziej starał się z całą doskonałością rozważać, jak mógłby żyć i umrzeć w całkowitej pokorze i ubóstwie”(CAss 11,15). Często rozmyślał o śmierci, a gdy otrzymał proroctwo odnośnie daty swego odejścia ze świata, według Zwierciadła doskonałości „ stał się w tej praktyce jeszcze staranniejszy”(por. SpPerf 121,8). Umierał w pokoju, świadomy dobrze przeżytego czasu i wypełnienia swej misji, pozostawiwszy braciom ostatnie pouczenie: „ Ja wykonałem co do mnie należało, a o tym, co do was należy, niech pouczy was Chrystus”(LegM XIV,3,4).

Franciszek postrzegał czas jako część stworzenia, a tym samym cenny dar od Boga. „Być może w tym tkwi sekret i św. Franciszek pomaga go odkryć: należy traktować czas jako dar, nie odczuwać go jako wroga, z którym trzeba walczyć, ale wykorzystywać go tylko dla dobra.”[1]



 

 



[1] Str. E. Kumka OFM Conv, Przemieniony w sercu, przemieniony w ciele. Stygmaty św. Franciszka w przekazie źródeł, wyd. Bratni Zew, Kraków 2024, str. 266.

Bracia Mniejsi- jedna duchowość, trzy sposoby jej realizacji

  Bracia Mniejsi- jedna duchowość, trzy sposoby jej realizacji Pomysł na cykl artykułów na temat braci mniejszych, publikowanych ostatnio ...