Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maryja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maryja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 lipca 2026

śladami Ukrzyżowanego, pod opieką Maryi

 

Śladami Ukrzyżowanego pod opieką Maryi

Głębokie nabożeństwo do Matki Bożej widoczne jest już w początkach ewangelicznego życia Franciszka z Asyżu.

Gdy ukończył odbudowę niewielkich kościołów św. Piotra i św. Damiana, udał się w miejsce zwane Porcjunkulą. Odnowił zrujnowaną polną kapliczkę poświęconą Matce Bożej Anielskiej, a następnie zamieszkał w pobliżu, ze wzgl. na cześć, jaką żywił wobec Maryi. Tam stopniowo krystalizowało się jego powołanie, w czym Matka Boża miała swój szczególny udział, jako że „zanosił nieustanne błagania do Tej, która poczęła Słowo pełne łaski i prawdy, aby raczyła stać się jego Opiekunką” (LegM III,1,10). W ciszy i samotności rozmyślał nam życiem Jezusa Chrystusa, Jego śmiercią i zmartwychwstaniem. Miejsce dedykowane Matce Boga skłaniało także do medytacji na temat Jej udziału w zbawczej ofierze Syna. „Matkę Jezusa darzył niewysłowioną miłością za to, że Pana majestatu uczyniła naszym bratem. Odprawiał dla Niej osobne Chwalby, zanosił modlitwy, ofiarowywał uczucia, tak wiele ich i takich, że ludzki język nie zdoła wypowiedzieć” (Mem 198,1-2). W swoich Pismach Franciszek wielokrotnie wspominał Matkę Bożą. Podkreślając Jej czynne uczestnictwo w Bożym planie zbawienia człowieka szczególnie podziwiał: posłuszeństwo woli Bożej i udział w kenozie Syna Bożego, który „uniża się, gdy z tronu królewskiego zstąpił do łona Dziewicy” (Np 1,16); dyspozycyjność w udzieleniu swego ludzkiego ciała, „z której to łona [Słowo] przyjęło prawdziwe ciało naszego człowieczeństwa i naszej ułomności” (2LW 4); ubóstwo, bo „[Słowo Ojca] będąc bogate ponad wszystko, zechciało wybrać na świecie ubóstwo wraz z Najświętszą Dziewicą Matką swoją (2LW5) oraz gotowość podzielenia trudnego losu i misji Syna: „i był ubogi i bezdomny, i żył z jałmużny On sam i błogosławiona Dziewica i uczniowie Jego” (1Reg 9,5).

Św. Bonawentura podkreśla udział Maryi w zawiązaniu się braterskiej wspólnoty, co wyrażają słowa: „sam [Franciszek] dzięki zasługom Matki Miłosierdzia począł i porodził ducha ewangelicznej prawdy” (LegM III,1,1). Gdy pewnego dnia podczas nabożeństwa w Porcjunkuli usłyszał słowa Ewangelii o rozesłaniu uczniów na głoszenie Dobrej Nowiny, wykrzyknął z radości: „To właśnie jest to, co chcę ze wszystkich sił wypełniać!” (3Soc 25,3). Posłuszny usłyszanemu wezwaniu zamienił ubiór pustelnika na strój pokutnika i zaczął publicznie chwalić Boga i głosić proste wezwania do pokuty. Szybko pojawili się pierwsi naśladowcy, którzy jak on chodzili boso, w ubogich, połatanych tunikach i praktykowali ten sam ewangeliczny sposób życia. Krótki czas mieszkali w ubogiej szopie w Rivotorto. Jednak po zatwierdzeniu tego sposobu życia przez papieża Innocentego, gdy dołączyli kolejni bracia, Franciszek zaczął myśleć o miejscu, gdzie mogliby wspólnie przebywać, odmawiać Oficjum, a po śmierci zostać pochowani. Od opata benedyktynów z góry Subasio otrzymał ubogą kapliczkę Matki Bożej Anielskiej - tę samą, którą wcześniej z takim pietyzmem odbudował. Tak stała się ona miejscem narodzenia Zakonu. Dla Franciszka była bezpiecznym schronieniem, do którego stale wracał po okresach pobytu w eremach, czy intensywnego głoszenia. Tam przyprowadził swoich pierwszych towarzyszy i zawierzył Zakon Maryi, zgodnie z relacją pierwszego biografa: „Maryję ustanowił Rzeczniczką Zakonu i pod Jej skrzydła powierzył swych synów, których miał opuścić, by do końca otaczała opieką i ochraniała” (Mem 198,3).

Dwie spośród Franciszkowych modlitw dedykowane są Maryi. W modlitwie Pozdrowienie Błogosławionej Maryi Dziewicy wychwala głębię Jej macierzyńskiej miłości i ujmuje ją w obrazy. Maryja szata Jego (w.5) pośredniczyła we wcieleniu Jezusa. Dając przyzwolenie na Jego poczęcie, w swym ciele nosiła Go przez 9 miesięcy. Jako Jego Dom, Pałac, Przybytek (w.4) dała Mu schronienie, opiekę i usługiwała jako Jego Matka i Służebnica (w.5). Być może to właśnie matczyna miłość Maryi zainspirowała brata Franciszka, który szukał sposobu, by nauczyć swych braci wzajemnego umywania sobie nóg wzorem Jezusa. Franciszek przedstawił braciom figurę matki, jako tej, która kocha i karmi, by zachęcić ich do wstępowania w ślady Mistrza umywającego nogi swoim uczniom. W centralnym miejscu reguły umieścił słowa: „I niech jeden drugiemu z zaufaniem wyjawia swoje potrzeby, jeśli bowiem matka karmi i kocha syna swego cielesnego, o ileż troskliwiej powinien każdy kochać i karmić swego brata duchowego!” (2Reg 6,8). Maryja jest więc Tą, która uczy jak kochać rezygnując z siebie, poddając swą wolę woli Boga i pełniąc uczynki miłosierdzia względem bliźniego. Jest Tą, która wskazuje na Chrystusa i zachęca, by Go naśladować. Pokazuje jak realizować wezwanie do macierzyństwa, jak przygotować w swym sercu miejsce dla Boga: „Jesteśmy matkami, gdy Go nosimy w sercu i w ciele naszym przez miłość oraz czyste i szczere sumienie, rodzimy Go przez święte uczynki, które powinny przyświecać innym jako wzór” (2LW 53). Te słowa skierowane do wszystkich chrześcijan Franciszek potwierdził życiem, gdyż - jak zaświadczył św. Bonawentura - „wydawało się, iż ma macierzyńskie serce w spieszeniu z pomocą biednym ludziom w ich potrzebach” (LegM III,7,1). Był szczególnie wrażliwy na ludzki grzech i duchowe cierpienie: „troszczył się o wszystkie stworzenia, szczególnie jednak o dusze, odkupione cenną krwią Jezusa Chrystusa. Gdy poznał, że są splamione jakimś brudem grzechu, to opłakiwał je z tak czułą litością, że jak matka codziennie rodził je w Chrystusie” (LegM VIII,1,3). Ta troska o dusze została wyrażona w czynie: „stąd pochodziła jego nadzwyczajna gorliwość w modlitwie, pracowitość w głoszeniu kazań i wielkie poświęcenie w dawaniu dobrego przykładu” (LegM IX,4,5). Czując się bratem wszystkich i służąc wszystkim, w pierwszej kolejności dostrzegał i doceniał tych, z którymi dzielił codzienność, co trafnie ujął Tomasz z Celano w stwierdzeniu: „Sądził, że nie zostanie zbawiony, jeśliby razem ze sobą nie zbawił tych, co zostali mu powierzeni, których zrodził jego duch z większym trudem, aniżeli rodzą łona matczyne” (Mem 174, 5). Uważał, że wartość macierzyństwa wyraża się także w zdolności do jednoczenia i integrowania braci. Według Zbioru Asyskiego: „mówił bowiem, że matka jednego z braci jest też matką jego i wszystkich innych braci w zakonie” (CAss 93,3). W duchu troskliwości i odpowiedzialności „bardzo pilnie dokonywał codziennego, zawsze stałego badania siebie i swoich braci. Nie cierpiał żadnej w nich chwiejności i przepędzał z ich serca wszelką opieszałość” (VbF 42,7). Bracia dostrzegali i doceniali ten trud, stąd starali się odwdzięczyć za okazaną pomoc i macierzyńską opiekę. Według Memoriale, pewnego razu tak zwrócił się do Franciszka brat Pacyfik: „Pobłogosław nam, matko najdroższa, i podaj mi rękę do ucałowania” (Mem 137,5).

W skomponowanej przez siebie antyfonie Maryjnej, którą powtarzał wielokrotnie w ciągu dnia recytując Oficjum o męce Pańskiej, ukazał Maryję w ścisłej relacji z Trójcą, jako Córkę i Służebnicę Ojca, Matkę Syna i Oblubienicę Ducha Świętego. W ten sposób stawia Ją jako wzór i przykład serdecznej więzi Boga z człowiekiem.

Czując zbliżającą się śmierć Franciszek prosił braci, by z pałacu biskupa Asyżu przenieśli go do Porcjunkuli. Chciał umierać w otoczeniu braci, w miejscu, które nazwał kolebką Zakonu, pod czułym spojrzeniem Maryi, która była dla niego źródłem inspiracji, chroniła go i wspierała w podążaniu śladami Ukrzyżowanego. s.ChrysTiana A.Koba CMBB



wtorek, 11 czerwca 2024

Franciszek i Maryja

 

Ta, której po Chrystusie ufał najbardziej(LegM IX,3)

„Jedno „Maryja” wypowiedziane choćby z duszy pogrążonej w ciemnościach, oschłościach, a nawet nieszczęściu grzechowym, jakież echo wywołuje w Jej sercu tak bardzo nas kochającym. I im dusza jest nieszczęśliwsza, pogrążona w winach, tym bardziej troskliwą opieką otacza ją ta Ucieczka biednych nas grzeszników.”[1] To słowa, które św. Maksymilian Kolbe napisał w jednym ze swych listów. W jego myśleniu nic nie stało na przeszkodzie, by kult maryjny rozszerzyć na cały świat: bariery językowe, różnice kulturowe, a nawet religijne. Problemem nie były także środki finansowe czy ciężka praca. Wszystko to powierzał z ufnością Niepokalanej, a Ona sprawiała, że trudności w niezwykły sposób ustępowały. „Szaleniec Niepokalanej”- to określenie przylgnęło do Maksymiliana już za życia i wydaje się niezwykle trafne. Swe ewangeliczne powołanie do Służby Bożej zdecydował się realizować jako duchowy syn św. Franciszka z Asyżu. Będąc żarliwym miłośnikiem Matki Bożej, stał się w krótkim czasie propagatorem Jej kultu, który zajął centralne miejsce w duchowości kolbiańskiej.

 Przyglądając się z uwagą fenomenowi maryjnej pobożności św. Maksymiliana, postanowiłam odnaleźć jej genezę w szerszym kontekście, jakim jest duchowość franciszkańska. To doprowadziło mnie do odkrycia głębokiej więzi św. Franciszka z Maryją, oraz miejsca, jakie wyznaczył Jej w serafickiej duchowości. Głębokie nabożeństwo do Matki Bożej widoczne jest już na początku jego ewangelicznego życia. Po tym, jak kierując się Bożym wezwaniem odbudował niewielkie kościoły: św. Damiana oraz św. Piotra, udał się na miejsce zwane Porcjunkulą, po czy zamieszkał w pobliżu zrujnowanej kaplicy poświęconej Matce Bożej. Ze względu na głęboką cześć, jaką żywił wobec Maryi, postanowił tam pozostać oraz własnoręcznie odnowić opuszczoną kapliczkę. Choć w tym odosobnionym miejscu prowadził życie pustelnicze, doświadczał częstych wizyt aniołów zgodnie z tytułem kościółka, który od najdawniejszych czasów nosił nazwę Matki Bożej Anielskiej. To właśnie tam stopniowo krystalizowało i wzmacniało się jego ewangeliczne powołanie, w czym Maryja miała swój szczególny udział, gdyż zgodnie z relacją św. Bonawentury: „ zanosił nieustanne błagania do Tej, która poczęła Słowo pełne łaski, by raczyła stać się jego Opiekunką”(LegM III,1,1). Trwając w pokornej postawie u stóp Maryi, dniem i nocą rozważał Jej udział w ofierze Chrystusa, a szczególnie ubóstwo i posłuszeństwo, które uczyniły ją tak podobną do Zbawiciela. Każdego dnia wzmacniała się ich szczególna więź miłości, u podstaw której znajdowała się postawa ufności oraz wdzięczność, że jak powiadał: „Pana Majestatu uczyniła naszym bratem(Mem 198,1). Maryja od początku towarzyszyła mu na drodze poznawania i naśladowania Chrystusa jako Ta, która stojąc obok Syna, odczytuje Jego pragnienia i w pokorze realizuje je uczestnicząc w zbawczym dziele. Codziennym rozważaniom o Chrystusie niezmiennie towarzyszyła pamięć o Jego Matce będącej wzorem do naśladowania i odbiciem Jego piękna. Pewnego dnia, podczas Mszy Świętej usłyszał fragm. Ewangelii o rozesłaniu uczniów na głoszenie Dobrej Nowiny. Oświecony łaską Ducha Świętego zrozumiał, że słowa te skierowane są bezpośrednio do niego, więc przepełniony ogromną radością wykrzyknął: „To jest to właśnie – czego pragnę, to, czego pożądam całą swoją istotą!”(LegM3,3). Tak Porcjunkula stała się kolebką franciszkanizmu, świadkiem narodzenia nowego sposobu życia zapoczątkowanego przez Franciszka i kontynuowanego przez licznych jego naśladowców. Św. Bonawentura ukazał go jako ojca ewangelicznej rodziny, a łaskę jego powołania, jako owoc zbawczego posłuszeństwa Niebieskiej Matki, bowiem jak napisał: „dzięki pomocy Tej, która dała Zapłatę za nasze zbawienie, zasłużył sobie na to, że znalazł drogę doskonałości, przez otrzymanie od Boga ducha ewangelicznej prawdy”. (Legm2,1). Porcjunkula stała się dla Franciszka bezpiecznym  schronieniem, do którego systematycznie wracał. Tam przyprowadził swoich pierwszych dwunastu towarzyszy, by w miejscu, gdzie „dzięki zasługom Matki Bożej powstał Zakon Braci Mniejszych, otrzymać również Jej pomoc w rozwoju.”(LegM4,5,1). Zawierzając Maryi siebie oraz nowopowstałą rodzinę zakonną, był przekonany, że jego trwałość i rozwój uwarunkowane są podtrzymywaniem synowskiej relacji z Matką, która nie tylko patronuje minoryckiemu braterstwu w ogólności, ale też z troską pochyla się nad każdym z osobna bratem.

Wspólnota braci mieszkająca przy Porcjunkuli , z woli Franciszka miała wyróżniać się świętością życia i wiernością pierwotnym ideałom. Przewidując mające nastąpić w przyszłości rozluźnienie dyscypliny oraz odejście od początkowej gorliwości, Franciszek wyraził w obecności ministra generalnego pragnienie, by w Testamencie polecić kościół Matki Bożej szczególnej opiece braci. Wypowiedział wówczas słowa świadczące o przywiązaniu i szczerej ufności w Jej matczyne wstawiennictwo: „ Chcę, żeby ten klasztor był zwierciadłem i dobrym przykładem dla całego zakonu i jakby swego rodzaju świecznikiem przed tronem Bożym i przed błogosławioną Dziewicą” (CAss56,48). Świadomy własnej słabości i przemijalności, Maryję ustanowił „Rzeczniczką Zakonu i pod jej skrzydła powierzył swych synów, których miał  opuścić, by aż do końca otaczała opieką i ochraniała.”(Mem 198,3). W obliczu zbliżającej się śmierci prosił, by przeniesiono go na noszach z pałacu biskupa Asyżu do Porcjunkuli, bowiem pragnął umrzeć w otoczeniu swoich braci, pod dającym poczucie bezpieczeństwa czułym spojrzeniem Matki Bożej. Zbliżającą się śmierć przyjął z głębokim spokojem oraz ufnością, że dzieło życia oraz ukochanych braci pozostawia w miłosiernych dłoniach Matki. Z szacunku wobec  miejsca będącego świadkiem narodzin nowej rodziny zakonnej w Kościele, a także na wskutek nadprzyrodzonego poznania, że jest ono szczególnie bliskie Maryi, Franciszek polecił braciom, by nigdy nie opuścili Porcjunkuli, oraz każdego roku gromadzili się tam na kapitule, podobnie jak apostołowie wokół Maryi. W ten sposób świadomie nawiązał do wydarzenia Pięćdziesiątnicy.

Świadectwem, jak ważną rolę Maryja odegrała w kształtowaniu się Franciszkowej pobożności, jest duża częstotliwość, z jaką wspomina o Niej, w swoich pismach. Szczególnie godna uwagi jest modlitwa zatytułowana Pozdrowienie Błogosławionej Maryi Dziewicy  będąca apoteozą Maryi, oraz podkreśleniem Jej znaczenia w historii zbawienia. Tekst obfituje we wzniosłe tytuły, którymi Franciszek koronuje Maryję, np. Matka Boga, święta Królowa, Dziewica uczyniona Kościołem, Szata Jego, Pałac i Przybytek, Dom i Służebnica. We wszystkich rękopisach modlitwa ta umieszczona jest w połączeniu z tekstem zatytułowanym Pozdrowienie cnót, stąd przyjmuje się, że zgodnie z myślą świętego cnoty te zdobią Maryję, będącą ich Pierwowzorem i ucieleśnieniem. Także inna modlitwa, może mniej kunsztowna, za to szczególnie przez Franciszka ceniona, stanowiąca bowiem antyfonę do codziennie powtarzanych psalmów Oficjum o Męce Pańskiej, rzuca światło na jego duchowość, gdyż zawiera wyjątkowe, nie spotykane dotąd w Tradycji określenie „Oblubienica Ducha Świętego.” Świadczy ono o tym, że ten, który mówił o sobie: „jestem człowiekiem nie mającym wiedzy i niewykształconym”(LZ39), w rzeczywistości posiadał nadprzyrodzone poznanie Bożych tajemnic przeżywanych dogłębnie i całościowo. Maryję przyjmował w łączności z tajemnicą Wcielenia, jako Tą, która pokornie poddając się działaniu Ducha Świętego zostaje przez Niego przemieniona w matkę Chrystusa. Świadomy, że jak Syn Boży narodził się mocą Ducha Świętego w łonie Maryi Matki, tak samo może i pragnie narodzić się w sercach wszystkich wierzących. Echo tej koncepcji odnajdujemy Liście do wiernych, gdzie droga pokuty przyrównana została do misji Maryi – Oblubienicy Ducha świętego: „Oblubieńcami jesteśmy, gdy dusza wierna łączy się w Duchu Świętym z Panem naszym Jezusem Chrystusem”(1LW8). Nieco dalej Maryja przedstawiona jest jako prototyp naszego macierzyństwa wobec Chrystusa i innych ludzi: „ Matkami [jesteśmy], gdy nosimy Go w sercu i ciele naszym przez miłość Boską oraz czyste i szczere sumienie; rodzimy Go przez święte uczynki, które powinny przyświecać innym jako wzór” (LW10).

Choć relacja Franciszka z Maryją realizowała się w duchowej przestrzeni niedostępnej dla zewnętrznych obserwatorów, to jednak dla wszystkich była oczywista, gdyż zgodnie ze świadectwem Tomasza z Celano: „ odprawiał dla Niej osobne chwalby, zanosił modlitwy, ofiarowywał uczucia tak wiele i takich, że ludzki język nie zdoła wypowiedzieć”(Mem 198,2). Spośród świąt maryjnych szczególnie czcił Wniebowzięcie, do którego przygotowywał się 40-dniowym postem. Jego wrażliwa i ekspresyjna natura, oraz wrodzona skłonność do empatii znajdowały swój wyraz w postawie otwartości i życzliwego współczucia potrzebującym, nie tylko w kontaktach międzyludzkich, lecz także w relacji z Chrystusem i Jego Matką. Tomasz z Celano pozostawił opis cennego dla badaczy duchowości Biedaczyny epizodu, który miał miejsce w pustelni w Greccio. Mianowicie, gdy podczas posiłku jeden z braci wspomniał o niedostatku Maryi i Jej Syna, Franciszek „natychmiast zerwał się od stołu, wybuchnął bolesnym szlochem i gorzko płacząc resztę chleba zjadł na gołej ziemi.”(2 Cel 199,5).

Szczególną rolę Maryi Franciszek dostrzegał nie tylko w powstaniu I, ale także II Zakonu, bowiem to właśnie w Porcjunkuli osobiście dokonał obłóczyn św. Klary, poślubiając ją Chrystusowi.(Lg 8). Maryję stawiał siostrom za wzór jako Tą, która dla niego samego stała się inspiracją ewangelicznego ubóstwa. Ostatnia wola , którą napisał przeczuwając zbliżającą się śmierć, zawiera żarliwą deklarację: „Ja maluczki brat Franciszek pragnę naśladować życie i ubóstwo Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Najświętszej Matki” (OWK 1). W innym tekście dedykowanym klaryskom jako nagrodę za wierność ewangelicznym wskazaniom, obiecuje udział w niebieskiej chwale Maryi: „ten bowiem trud okaże się bardzo drogi. Każda będzie Królową w niebie ukoronowaną wraz z Dziewicą Maryją.”(ZUbP).

 

 

W refektarzu starego,  XVI-wiecznego klasztoru kapucynów w Camerino znajduje się obraz, trafnie odzwierciedlający jeden z kluczowych komponentów duchowości franciszkańskiej. W centrum Matka Boża ubrana w intensywnie czerwoną suknię oraz płaszcz przypominający rozgwieżdżone niebo, rozpostarty na kształt namiotu i podtrzymywany przez dwóch aniołów. Pod nim chronią się kapucyńscy nowicjusze, na których twarzach widnieje spokój i płynące z zawierzenia Maryi poczucie bezpieczeństwa. To bardzo dobre przedstawienie prawdy, że kult Matki Bożej tak istotny w życiu św. Franciszka, został przekazany wstępującym w jego ślady jako bezcenne dziedzictwo.

Słowa, które Franciszek wypowiedział do swoich pierwszych braci: „Za przykładem Jego [Chrystusa] i Jego Najświętszej Matki wybraliśmy drogę autentycznego ubóstwa.”(CAss51,6), stały się myślą przewodnią, programem na drodze do świętości dla wielu naśladowców Biedaczyny. Są wśród nich m. in: bł. Jan Duns Szkot OFM, który jako pierwszy wysunął tezę o niepokalanym poczęciu Maryi; o.Pio OFM cap, który niemal nie rozstawał się z różańcem, nazywając go najskuteczniejszą bronią przeciw szatanowi; św. Maksymilian Maria Kolbe OFM Conv, pragnący rzucić cały świat do stóp Maryi; św. Weronika Giuliani OSC Cap, która pisząc Dziennik duszy, wiernie notowała dyktowane jej przez Maryję słowa; św. Albert Chmielowski, który organizację każdego nowo otwartego przytuliska dla bezdomnych, rozpoczynał od zawieszenia na ścianie skromnego obrazka Matki Bożej Częstochowskiej; czy o. Honorat, który wszystkie 26 powołanych przez siebie zakonnych zgromadzeń, zawierzył opiece Matki Bożej.

Choć każdy z tych wyjątkowych świętych, na swój sposób odczytał i zrealizował franciszkański charyzmat, dla wszystkich Maryja była jasnym znakiem i pewnym drogowskazem. Na przestrzeni niemal 8 wieków trwania w Kościele franciszkańskiego charyzmatu, Maryja wciąż zajmuje przygotowane Jej przez Franciszka, zaszczytne miejsce, oraz jest gwarantem piękna i prawdziwości tej drogi.

s. Chrystiana A.Koba CMBB



fot. Małgorzata Stokłuska- La Verna, bazylika Wniebowzięcia NMP

[1] T. Terlikowski „Maksymilian Maria Kolbe. Biografia świętego męczennika” wyd. esprit, Kraków 2017

Bracia Mniejsi- jedna duchowość, trzy sposoby jej realizacji

  Bracia Mniejsi- jedna duchowość, trzy sposoby jej realizacji Pomysł na cykl artykułów na temat braci mniejszych, publikowanych ostatnio ...