czwartek, 11 grudnia 2025

Błogosławiony, który łaknie i pragnie sprawiedliwości... Franciszek z Asyżu

 

Błogosławiony, który łaknie i pragnie sprawiedliwości…Franciszek z Asyżu

Czwartemu błogosławieństwu z ewangelii według św. Mateusza: „Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni[1]”(Mt,5,6) odpowiada w wersji św. Łukasza: „ Błogosławieni, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni”(Łk 6,21). Choć brzmią inaczej, w rzeczywistości Obie wersje uzupełniają się wzajemnie i potwierdzają . Najlepszym komentarzem do tego błogosławieństwa jest Maryjny Magnificat głoszący odwrócenie porządku: uniżenie wyniosłych i sytych, a wyniesienie pokornych i głodujących[2]. Czy nie taka właśnie ewangeliczna konwersja stała się udziałem Franciszka z Asyżu? Zadufany w sobie, niesiony pragnieniem wielkości i sławy, doświadczył głębokiego upokorzenia i zawstydzenia w zatknięciu z bulwersującą prawdą o uniżeniu Boga, którą odkrył w spotkaniu z trędowatym Ta świadomość pchnęła go w kierunku radykalnego ubóstwa i życia pośród wykluczonych, trędowatych dla społeczeństwa. Wybierając ogołocenie, znalazł się w istocie na najkrótszej drodze do zjednoczenia z Bogiem, nasycenia Jego bogactwem. Tak scharakteryzował to św. Bonawentura: „Mąż Boży przez umiłowanie najwyższego ubóstwa nagromadził w świętej prostocie tak wielkie bogactwa, że chociaż niczego z rzeczy tego świata nie posiadał na własność, to wydawało się, iż w Stwórcy tego świata był właścicielem wszystkich dóbr”(Legm III,6,1).

Głód sprawiedliwości o którym mówi błogosławieństwo posiada dwie interpretacje. Pierwsza związana z uświadomieniem sobie potrzeby sprawiedliwości, a zarazem bezsilności i każe zwrócić się do Boga i od Niego oczekiwać łaski. Potrzeba zrozumienia szeregu dziwnych zdarzeń które niespodziewanie zdezorientowały młodego Franciszka, jak intrygujące słowa Boga, który wkroczył nagle w jego życie z propozycją nowej jego jakości, skierowała go w stronę groty, gdzie w ciszy i samotności rozpamiętując swój grzech toczył duchową walkę i przyzywał Bożego miłosierdzia. Według Relacji Trzech Towarzyszy „kiedy wychodził z groty, by wrócić do swego towarzysza, był tak zmęczony, że wydawało się, iż przemieniał się w innego człowieka”(3Soc 12,9). Świadomość własnej grzeszności i oczekiwanie Bożej pomocy będzie charakteryzowało całą drogę Franciszka, który apelował: „Patrzcie bracia na pokorę Boga i wylewajcie przed Nim serca wasze, uniżajcie się i wy, abyście zostali wywyższeni przez Niego”(LZ 28). Druga interpretacja mówi nie o sprawiedliwości realizowanej przez Boga, ale o tej, której Bóg oczekuje od człowieka. Jest ona w praktyce stawaniem po stronie zgłodniałych i ubogich. Wydaje się, że Franciszek był do tego predysponowany od młodości, bowiem już wtedy okazywał współczucie ubogim i bezdomnych. Obiecał sobie też, że nigdy nie odmówi proszącym go w imię miłości Bożej. Według św. Bonawentury „obietnicy tej z niesłabnącą gorliwością pozostał wierny aż do śmierci”(LegM I,1,5).Gdy rozpoczął życie ewangeliczne, często otaczał się ludźmi chorymi i bezdomnymi. Przyjemność sprawiało mu przebywanie wśród nic nie znaczących i opieka nad trędowatymi. Widział w nich cierpiące oblicze Chrystusa, jak wyznał to kiedyś jednemu bratu: „Gdy widzisz gdy ubogiego, jawi ci się zwierciadło Pana i Jego ubogiej Matki”(Mem 85,7). W regule polecił zapisać: „I powinni się cieszyć, gdy przebywają wśród ludzi prostych i wzgardzonych i trędowatych i żebraków przy drogach”(1Reg 9,2). Sam dawał temu przykład posługując w leprozoriach, czy choćby wtedy, gdy podczas pobytów w Rzymie zatrzymywał się wraz z braćmi w pobliżu kościoła św. Błażeja, przy którym był mały szpital dla biednych i pielgrzymów, w którym prawdopodobnie pomagał wraz z braćmi, by utrzymać się z pracy własnych rąk[3]. Franciszkowe biografie pełne są opisów spotkań Świętego z ubogimi, podczas których dzielił się z nimi wszystkim co posiadał, choć sam miał tak niewiele. Wymowne świadectwo złożył św. Bonawentura: „Duch jego roztapiał się w uczuciach wobec ubogich i chorych. Jeśli nie mógł im pomóc pracą własnych rąk, to okazywał im swoje współczucie.(…) Wiele razy, gdy spotkał na drodze biednych, niosących jakie ciężary, pomagał im, biorąc ciężary na swoje wątłe barki” (LegM VIII,5,2.16). Sprawiedliwość, której Bóg oczekuje od człowieka zawiera się w przykazaniu miłości Boga i człowieka. Franciszek interpretuje to przykazanie w modlitwie zatytułowanej Wykład modlitwy Ojcze nasz: „Bądź wola Twoja jak w niebie, tak i na ziemi: abyśmy Cię kochali z całego serca zawsze o Tobie myśląc; z całej duszy, zawsze za Tobą tęskniąc; całym umysłem, ku Tobie kierując wszystkie nasze intencje, szukając we wszystkim Twojej chwały i ze wszystkich naszych sił, obracając wszystkie nasze siły i władze duszy i ciała na służbę Twej miłości, a nie na co innego; i bliźnich naszych kochajmy jak samych siebie, wszystkich pociągając według sił do Twojej miłości, ciesząc się z dobra innych jak z własnego i współczując w nieszczęściu, i nikomu nie dając żadnego zgorszenia”(On 5).

Franciszkowe poczucie sprawiedliwości odpowiada powszechnemu rozumieniu sprawiedliwości społecznej, w myśl której należy  oddać każdemu to, co mu się słusznie należy. Stąd Biedaczyna  podkreślał, że  hołd i chwała przynależą jedynie wszechmocnemu Bogu, Stwórcy świata, jak głosi początek Pochwały Stworzeń: „Najwyższy, wszechmogący, dobry Panie, Twoja jest sława, chwała i cześć, i wszelkie błogosławieństwo. Tobie jednemu, Najwyższy, one przystoją i żaden człowiek nie jest godny wymówić Twego Imienia”(PSł 1-2). Człowiekowi zaś przypomina o jego zawodności i potrzebie uniżenia: „I wszystkie stworzenia, które są pod niebem, służą na swój sposób swemu Stwórcy, uznają Go i słuchają lepiej niż ty. I nawet złe duchy nie ukrzyżowały Go, lecz to ty wraz z nimi ukrzyżowałeś Go i krzyżujesz nadal przez upodobanie w wadach i grzechach. Z czego więc możesz się chlubić?”(Np 5,2). Braci napomina: „Błogosławiony sługa, który Panu Bogu oddaje wszystkie dobra, kto bowiem cokolwiek zatrzymałby dla siebie, ukrywa w sobie pieniądze Pana Boga swego  i to, co sądził, że ma, będzie mu odjęte ”(Np 18,2). O tym, że wszelkie dobro jest własnością Boga mówi też napomnienie zatytułowane Należy unikać grzechu zazdrości: „Ktokolwiek więc zazdrości bratu swemu dobra, jakie Pan mówi i czyni w nim, dopuszcza się grzechu bluźnierstwa, bo zazdrości samemu Najwyższemu, który mówi i czyni wszelkie dobro”(Np 8,3). W Napomnieniu 17 Franciszek obnaża ludzką przewrotność i niesprawiedliwość, która od innych domaga się bezinteresowności i hojnego poświęcenia, jednocześnie rezygnując z nich w relacji do Najwyższego: „Grzeszy ten człowiek, który chce więcej otrzymać od swego bliźniego niż dać z siebie Panu Bogu”(Np17,2). Zwraca też uwagę na nieuczciwe przypisywanie sobie chwały, nie mające poparcia w uczynkach: „stąd wielki wstyd dla nas, sług Bożych, że święci dokonywali wielkich dzieł, a my chcemy otrzymać chwałę i cześć, opowiadając o nich”(Np 6,3).

fot. s. Fides Rozum CMBB
 


 



[1]Biblia Tysiąclecia,wyd.V, wyd. Pallotinum, Poznań 2000.

[2] Por. . R.Cantalamessa Osiem stopni do szczęścia. Błogosławieństwa ewangeliczne, wyd Serafin, Kraków 2009, str.77.

[3] T.Desponnets OFM Na szlakach św. Franciszka z Asyżu. Przewodnik po sanktuariach franciszkańskich, wyd. Kraków-Asyż 1981, str.148.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dobry czas św. Franciszka z Asyżu

  Dobry czas św. Franciszka z Asyżu W Pieśni Słonecznej św. Franciszek z Asyżu obok różnych stworzeń, które wzywa do uwielbiania Boga, ...