niedziela, 19 lipca 2026

misja Franciszka w Egipcie

 

Pokojowa misja Franciszka z Asyżu

Po doświadczeniu spotkania żywego Boga młody Franciszek Bernardone zdecydował się podążać śladami Chrystusa, choć początkowo nie wiedział, w jaki sposób urzeczywistnić to pragnienie. Zwyczajem świeckich pokutników wiódł życie pustelnicze i odbudowywał zniszczone kapliczki w okolicy Asyżu. Pewnego dnia usłyszał podczas nabożeństwa w Porcjunkuli, jak Chrystus wysyłając uczniów na głoszenie Ewangelii polecił im, by nie brali na drogę ani złota, ani srebra, ani torby, ani chleba, ani laski; aby nie mieli sandałów na nogach i nie posiadali dwóch tunik ”(3Soc 25,2). Wewnętrznie poruszony zwrócił się do kapłana z prośbą o wyjaśnienie Chrystusowego wezwania, po czym przepełniony niezwykłą radością wykrzyknął: „To właśnie jest to, co chcę ze wszystkich sił wypełniać!” (3Soc 25,3). Głęboko czuł, że misją, którą Pan mu powierzył jest pójście przez świat w postawie ubogiego pielgrzyma i głoszenie całemu stworzeniu Bożą dobroć oraz wezwanie do pokuty. Natychmiast przystąpił do realizacji ewangelicznego wezwania: zdjął obuwie, odłożył laskę i torbę oraz przepasał się powrozem. Zaczął głosić, a „Jego słowa nie były ani puste, ani śmieszne, lecz pełne mocy Ducha Świętego wnikały w głąb serca, tak że wprawiały słuchaczy w głęboki podziw” (3Soc 25,7). Szybko pojawili się pierwsi naśladowcy, którzy ubrani w podobne ubogie tuniki, zobowiązali się jak on żyć Ewangelią. Podczas spotkania z papieżem Innocentym III, który zatwierdził ich sposób życia, dając tym samym początek zakonowi braci mniejszych, cała grupa dwunastu braci otrzymała tonsurę- zewnętrzny znak upoważniający do publicznego przepowiadania, choć żaden z nich nie był kapłanem.

Początkowo głosili w Asyżu i okolicach, lecz bardzo szybko ich przepowiadanie objęło także dalsze strony, gdzie z żarliwością dawali świadectwo ewangelicznej radości i umiłowania Boga. Według relacji pierwszego biografa, już wcześniej, gdy braci było ośmiu, Franciszek podzielił ich po dwóch i posłał na cztery strony świata, sam wyruszając razem z nimi (por.VbF 29). Można więc powiedzieć, że misyjność to jeden z zasadniczych rysów duchowości brata Franciszka, od początku obecny w zakonie braci mniejszych. Pragnienie zaniesienia Dobrej Nowiny tym, którzy jej nie znają przynaglało Biedaczynę, by udać się na Bliski Wschód. Już dwa lata po zatwierdzeniu sposobu życia, w 1212 roku podjął pierwszą próbę, zakończoną niepowodzeniem, gdyż statek płynący do Ziemi Świętej na wskutek przeciwnych wiatrów dotarł do Dalmacji. Nie bez trudu Franciszek wraz z Piotrem Cattanim wrócili z powrotem do portu w Ankonie, po czym wędrując przez Marchię, w drodze powrotnej do Porcjunkuli, intensywnie głosili, co Tomasz z Celano potwierdził słowami: „Franciszek, sługa Boga najwyższego, opuściwszy morze, kroczył po lądzie. Krajał go pługiem słowa, zasiewał ziarno życia, przynosząc błogosławiony owoc”(VbF 56,1). Około roku później Franciszek próbował po raz kolejny, tym razem drogą lądową przez Włochy i Francję. Zapał z jakim wyruszył dobrze oddają słowa biografa: „tak go ponosiło to pragnienie, że raz kiedyś w czasie owej podróży zostawił socjusza i śpieszył jak pijany duchem do spełnienia swego zamiaru” (VbF56,5). Dotarł do Hiszpanii, tam zachorował i ponownie nie osiągnąwszy celu podróży, powrócił do ojczyzny. Jednak pragnienie wyjazdu do kraju muzułmanów wciąż tliło się w jego sercu. Św. Bonawentura podaje dwa motywy, jakie nim kierowały: spotkanie z sułtanem, by ogłosić mu Dobrą Nowinę o zbawieniu oraz pragnienie śmierci męczeńskiej, by uczestniczyć w losie Zbawiciela: „pragnął przez płomień męczeństwa, ofiarować się Panu na żywą ofiarę, by odwdzięczyć się umierającemu za nas Chrystusowi i aby innych pociągnąć do miłości Bożej” (LegM VIII,5,2). Dopiero trzecia próba dostania się do Syrii zakończyła się powodzeniem.

Na kapitule generalnej w czerwcu 1219 roku zdecydowano o zorganizowaniu misji do krajów Europy: Francji, Hiszpanii, Niemiec, Węgier, Czech oraz do tzw. niewiernych. Jedna, sześcioosobowa grupa, udała się do Maroka, druga natomiast, to znaczy sam Franciszek i Piotr Cattani, wyruszyli do Ziemi Świętej. Końcem czerwca 1219 roku wsiedli w Ankonie na statek importujący krzyżowców do Ziemi Świętej, jako, że od 1217 roku trwała V krucjata mająca na celu odzyskanie Jerozolimy i Ziemi Świętej z rąk muzułmanów. Trwająca około miesiąca żegluga morska zakończyła się w starożytnym porcie Akka, gdzie Franciszek spotkał się ze swoimi braćmi, którzy przybyli tu dwa lata wcześniej, decyzją kapituły w 1217 roku. Wówczas do Syrii udał się br. Eliasz i już wkrótce powstała tam prowincja Ziemi Świętej. Pod wpływem przepowiadania br. Eliasza do zakonu minorytów wstąpił Cezary ze Spiry, człowiek uczony, znawca Pisma Świętego. Z Akki, w towarzystwie braci, Franciszek rozpoczął kolejny etap podróży w kierunku delty Nilu, śladem floty krzyżowców, która jak się okazało, kilka miesięcy wcześniej ruszyła w kierunku Damietty. Gdy w sierpniu, po kilku tygodniach podróży, dotarli do obozu krzyżowców, Franciszek zdumiał się rozpustą, kłótliwością i chciwością chrześcijańskich rycerzy. Jednocześnie pod wpływem wizji zwiastującej klęskę wojsk chrześcijańskich stanął wobec dylematu: ostrzec krzyżowców i odciągnąć ich od planowanego ataku na Damiettę, czy przemilczeć unikając prawdopodobnej kpiny i wzgardy? Ciekawej rady udzielił mu brat Illuminat: „Ojcze, nic sobie nie rób z sądów ludzkich, ponieważ nie od teraz mają cię za głupiego. Uwolnij swe sumienie i bardziej bój się Boga, aniżeli ludzi”(Mem 30,6). Gdy 29 sierpnia, w dniu walki Franciszek odważnie nakłaniał kardynała Pelagiusza Galvaniego z Albano i żołnierzy chrześcijańskich do zaniechania ataku, ci wyśmiali go i zignorowali ostrzeżenie, skutkiem czego atak na Damiettę zakończył się wielką klęską krzyżowców. Zginęło wówczas bardzo wielu chrześcijańskich rycerzy, a Franciszek, który z przejęciem śledził przebieg walki, szczególnie żałował Hiszpanów, bowiem wykazali się wyjątkową walecznością. Po tym trudnym wydarzeniu podjął próbę dotarcia do sułtana, którym wówczas był Malik el Kamil. W tym celu zwrócił się do legata papieskiego kard. Pelagiusza z prośbą o pozwolenie na przekroczenie granicy wroga. Otrzymał je, choć nie bez trudu i z zastrzeżeniem, że robi to na własną odpowiedzialność. Być może miało to miejsce w czasie czterotygodniowego rozejmu walczących. Gdy bracia Franciszek i Illuminat zbliżali się do muzułmańskiego obozu, zobaczyli w oddali dwie owieczki (por. Mem 8), w czym brat Franciszek z radością dostrzegł analogię do ewangelicznego wezwania: „Oto ja was posyłam jak owce między wilki” (Mt 10,16). Niedługo później zostali zatrzymani przez muzułmański patrol i zgodnie z relacją doznali prześladowania: „zabiegli im drogę saraceńscy strażnicy, którzy jak wilki rzucające się na owce, bestialsko pojmali sługi Boże. Traktując ich z okrucieństwem i pogardą obrzucili ich obelgami, zbili i zakuli w kajdany. Przyprowadzili ich do sułtana, umęczonych i udręczonych za dopuszczeniem niebios i zgodnie z wolą Bożego męża”(Mem 8,3-4). Sułtan prawdopodobnie liczył na to, że dwaj przybysze to posłańcy z misją dyplomatyczną od krzyżowców, ewentualnie pragnący przyjąć islam. Franciszek natomiast przejęty swą misją ewangelizatora, przedstawił się jako posłany z ważną wiadomością od Jezusa i zaczął przemawiać w obecności muzułmańskich ekspertów religijnych. Jego odwaga i zapał zaniepokoiły doradców sułtana tak, że zasugerowali mu egzekucję przybyszów. Trudno odtworzyć rzeczywisty przebieg tego niecodziennego spotkania, gdyż hagiografowie opisują go barwnie i ze szczegółami, które raczej nie mogły mieć miejsca, np.: próba ognia, która de facto zakazana postanowieniem Soboru Laterańskiego IV, z pewnością nie była praktykowana przez zawsze posłusznego Kościołowi Franciszka[1]. Natomiast wydaje się, że jego głoszenie Dobrej Nowiny o zbawieniu, powtarzane przez wszystkich hagiografów, nie powinno być poddawane w wątpliwość, jako że dla Franciszka był to jeden z celów tej podróży . W życiorysie pierwszym Celano podkreśla niezwykłą żarliwość i pewność, z jakimi przemawiał Franciszek: „ Któż może opowiedzieć, jaką wykazał wobec niego stałość umysłu, z jaką mocą ducha do niego przemawiał, z jaką łatwością i z jaką wiernością prawu chrześcijańskiemu odpowiadał tym, co zeń szydzili?”(VbF 57,6), a reakcję sułtana podsumował w Vita brevior krótkim stwierdzeniem: „podziwiał go [Franciszka] jako kogoś innego niż wszyscy pozostali” (Vb 56). Sułtan będący pod wrażeniem radykalizmu i pokojowego nastawienia ubogiego brata z Asyżu, zachęcił go do pozostania dłużej i ofiarował mu wiele cennych darów. Franciszek odmówił przyjęcia bogactwa, a poprosił jedynie o jedzenie na jeden dzień, czym wzbudził jeszcze większy podziw saraceńskiego monarchy. Po wspólnym posiłku sułtan wydał rozkaz bezpiecznego deportowania braci do obozu krzyżowców.

Bezprecedensowe spotkanie prostego zakonnika z Asyżu z wielkim sułtanem Malik el Kamilem przeszło do historii jako spotkanie pokojowe zrelacjonowane nie tylko przez franciszkańskich biografów, lecz także wielu autorów świeckich kronik[2] oraz biskupa Akki Jakuba z Vitry, który zanotował: „ W ciągu wielu dni, kiedy to Franciszek głosił jemu oraz jego ludziom wiarę w Chrystusa, bardzo uważnie słuchał. Jednakże w końcu bał się, że mogliby niektórzy z muzułmańskich zastępów przez moc jego słów nawrócić się do Pana i przejść na stronę zastępu chrześcijańskiego. Dlatego nakazał, aby odprowadzić go z całą czcią, w towarzystwie bezpiecznej eskorty, do obozu chrześcijan. Przy pożegnaniu powiedział do niego: „Módl się za mnie, żeby Bóg mi łaskawie objawił to prawo i tę wiarę, które Mu się bardziej podobają”[3], ale także poświadczone przez muzułmanina Fakhra ad-Din al Farisi-ego egipskiego prawnika, który był doradcą i przewodnikiem duchowym sułtana, a wspomniał o mądrym chrześcijańskim mnichu, który życzliwie rozmawiał z sułtanem. Na jego nagrobku umieszczono napis: „to, co się mu wydarzyło z powodu mnicha”[4]

Dnia 05 listopada 1219 roku Damietta została zdobyta przez krzyżowców. Franciszek wracając od sułtana był prawdopodobnie świadkiem haniebnego zachowania rycerzy, którzy grabili podbitą twierdzę. Następnie być może odbył pielgrzymkę do miejsc świętych, po czym powrócił do Akki początkiem roku 1220. Na wiosnę odnalazł go tam br. Stefan, który przybył z Italii specjalnie, by zrelacjonować trudną sytuację, w jakiej znalazł się zakon pod nieobecność Franciszka i przynaglić go do powrotu. Początkiem lata 1220 roku Franciszek wraz z braćmi: Eliaszem, Cezarym ze Spiry, Illluminatem i Piotrem Cattanim wsiedli na statek zmierzający w kierunku Italii. Dopłynęli do Wenecji, a następnie udali się do Viterbo, na spotkanie z Ojcem świętym Honoriuszem III, który na prośbę Franciszka mianował kard. Hugolina protektorem zakonu braci mniejszych oraz anulował skutki decyzji podjętych wbrew woli założyciela, podczas jego nieobecności.

Misja Franciszka do Ziemi Świętej znalazła swe odzwierciedlenie w jego pismach. W Liście do rządców narodów zachęca zwierzchników: „I tak wielką cześć dla Pana rozszerzajcie wśród ludu wam powierzonego, aby każdego wieczoru na głos herolda lub na inny znak cały lud oddawał chwałę i dziękczynienie Panu Bogu wszechmogącemu” (LRz 7), podobnie w Liście do kustoszów: „I Jego chwałę tak głoście i opowiadajcie wszystkim narodom, aby o każdej godzinie i na głos dzwonu wszystek lud na całej ziemi zawsze oddawał chwałę i składał dzięki Bogu Wszechmogącemu” (1LK 8). Ta zachęta do modlitwy na dźwięk dzwonu zainspirowana była widokiem muezina, który pięć razy dziennie wzywał z wieży minaretu do oddawania czci Allahowi. Religijne zachowanie muzułmanów wpłynęło też na propagowanie postawy klękania na kolana, które brat Franciszek zaleca podczas konsekracji i przenoszenia Ciała Chrystusowego: „gdy kapłan je konsekruje na ołtarzu i na inne miejsce przenosi, niech wszyscy ludzie na klęczkach oddają chwałę, uwielbienie i cześć Panu Bogu żywemu i prawdziwemu”(1LK 7). Od muzułmanów, którzy nie palili, ani nie niszczyli papieru nauczył się także szacunku dla słowa pisanego, szczególnie słów konsekracji oraz pochodzących z Pisma Świętego: „Dlatego upominam wszystkich moich braci i zachęcam w Chrystusie, aby gdziekolwiek znajdą słowa Boże napisane, uszanowali je, jak tylko mogą, i jeśli nie są należycie przechowywane lub leżą bez szacunku w jakimś miejscu rozrzucone, o ile tylko od nich to zależy, niech je zbiorą i złożą, czcząc w tych słowach Pana, który je wypowiedział. Wiele rzeczy poświęca się bowiem przez słowa Boże i mocą słów Chrystusowych dokonuje się Sakrament Ołtarza” (LZ 15-17). Podobnie szacunek, którym muzułmanie otaczali grób Pański zainspirował Franciszka do tego, by zachęcić braci kapłanów: „jakżeż święty, sprawiedliwy i godny powinien być ten, który rękami dotyka, sercem i ustami przyjmuje i innym do spożywania podaje [Pana], który już nie podlega śmierci, lecz żyje w wiecznej chwale, na którego pragną patrzeć aniołowie” (LZ 22). Po powrocie z Ziemi Świętej powstał 16 rozdział 1Reg zatytułowany: Udający się do Saracenów i innych niewiernych. Prezentuje on dwa sposoby postępowania misjonarzy: „Jeden sposób: nie wdawać się w kłótnie ani w spory, lecz być poddanymi wszelkiemu ludzkiemu stworzeniu ze względu na Boga i przyznawać się do wiary chrześcijańskiej”(1Reg 16,6). Te słowa doskonale oddają nastawienie Franciszka, który nie stanął przed sułtanem Egiptu z przewagą ewangelizatora i wyznawcy jedynej prawdziwej religii, lecz zajął miejsce u jego stóp, jako brat i wierny naśladowca Mistrza z Nazaretu, który z pokorą umył nogi uczniom. Kontynuacją i pogłębieniem tej postawy i myśli jest fragment Pozdrowienia cnót na temat cnoty posłuszeństwa: „[Święte Posłuszeństwo] utrzymuje ciało w umartwieniu, aby było posłuszne duchowi i aby słuchało swego brata, i czyni człowieka poddanym i uległym wszystkim ludziom, którzy są na świecie, i nie tylko samym ludziom, lecz także dzikim i okrutnym zwierzętom, aby mogły z nim czynić, co zechcą, na ile Pan z wysoka pozwoli” (Pcn 15-18). Rezygnacja z dominacji czy wywierania presji celem urzeczywistnienia własnych zamiarów, na rzecz uległego przyjęcia rzeczywistości, to wyraz posłuszeństwa woli Bożej i wiary w Jego potęgę i dobroć. Do takiej uległości prowadzi umartwienie ciała, czyli skażonej grzechem natury, przez wyrzeczenie się pychy i egoizmu. Tak rozumiane posłuszeństwo stawia chrześcijanina u stóp innych, czyni go ostatnim, prawdziwie „bratem mniejszym”. Drugi sposób postępowania misjonarzy, który zaleca Franciszek: „ gdyby widzieli, że tak się Panu podoba, niech głoszą sławo Boże, aby [ludzie] uwierzyli w Boga wszechmogącego, Ojca i Syna, i Ducha Świętego, Stworzyciela wszystkich rzeczy, w Syna Odkupiciela i Zbawiciela i aby przyjęli chrzest i zastali chrześcijanami” (1Reg 16,7). To pionierskie spojrzenie na misje Franciszka z Asyżu, mające swą genezę w postawie szacunku względem każdego człowieka i wyrażające się głoszeniem przez świadectwo życia, zostało następnie przyjęte powszechnie w Kościele, a szczególnie po Soborze Watykańskim II stało się symbolem pokoju między religiami i dialogu chrześcijańsko-muzułmańskiego. Dnia 27 października 1986 r. w Asyżu odbyła się bezprecedensowa liturgiczna modlitwa o pokój, do której papież Jan Paweł II zaprosił przedstawicieli różnych kościołów chrześcijańskich i religii świata. W spotkaniu tym uczestniczyło około 160 przedstawicieli religii świata: katolicy, prawosławni, protestanci, anglikanie, Żydzi, muzułmanie, buddyści, hinduiści i inni. Papież podkreślił, że nie chodzi o mieszanie religii, ale świadectwo, że pokój jest wartością, o którą wszyscy wierzący powinni prosić Boga. 10 lat później odbyło się podobne spotkanie w Rzymie. Pamiątką i symbolem międzyreligijnego spotkania w 1219 roku jest według XVI-wiecznej tradycji róg z kości słoniowej - wyraz sympatii sułtana względem Franciszka, który do dziś można oglądać w kaplicy relikwii w bazylice św. Franciszka w Asyżu. Owocem wyprawy misyjnej Franciszka do Egiptu jest istnienie od 1263 roku kustodii Ziemi Świętej, gdzie do dziś bracia mniejsi troszczą się o sanktuaria, pielgrzymów, prowadzą duszpasterstwo parafialne, działalność charytatywną, socjalną, oświatową i wydawniczą, prowadzą wykopaliska archeologiczne i rozwijają studia biblijne.

 s.Chrystiana Anna Koba CMBB

 



[1] Por. A. Hejnowicz OFM Conv, Franciszek z Asyżu. Prawda i legendy, wyd. Bratni Zew, Kraków 2012, s.104.

[2] Por. A. Thompson OP, Franciszek z Asyżu. Nowa biografia, wyd. Bratni Zew, Kraków 2013, s.249.

[3] Jakub z Vitry, Historia occidentalis, rozdział 32-w L. Lehmann, Franciszek z Asyżu. Gdy życie staje się modlitwą, wyd. Serafin, Kraków 2020, s.71.

[4] Praca zbiorowa: Leksykon duchowości franciszkańskiej, wyd. m, Warszawa, 2006, s.947.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

misja Franciszka w Egipcie

  Pokojowa misja Franciszka z Asyżu Po doświadczeniu spotkania żywego Boga młody Franciszek Bernardone zdecydował się podążać śladami Chry...