Śladami Ukrzyżowanego pod opieką Maryi
Głębokie nabożeństwo do Matki Bożej widoczne jest już w początkach ewangelicznego życia Franciszka z Asyżu.
Gdy ukończył odbudowę niewielkich kościołów św. Piotra i św. Damiana, udał się w miejsce zwane Porcjunkulą. Odnowił zrujnowaną polną kapliczkę poświęconą Matce Bożej Anielskiej, a następnie zamieszkał w pobliżu, ze wzgl. na cześć, jaką żywił wobec Maryi. Tam stopniowo krystalizowało się jego powołanie, w czym Matka Boża miała swój szczególny udział, jako że „zanosił nieustanne błagania do Tej, która poczęła Słowo pełne łaski i prawdy, aby raczyła stać się jego Opiekunką” (LegM III,1,10). W ciszy i samotności rozmyślał nam życiem Jezusa Chrystusa, Jego śmiercią i zmartwychwstaniem. Miejsce dedykowane Matce Boga skłaniało także do medytacji na temat Jej udziału w zbawczej ofierze Syna. „Matkę Jezusa darzył niewysłowioną miłością za to, że Pana majestatu uczyniła naszym bratem. Odprawiał dla Niej osobne Chwalby, zanosił modlitwy, ofiarowywał uczucia, tak wiele ich i takich, że ludzki język nie zdoła wypowiedzieć” (Mem 198,1-2). W swoich Pismach Franciszek wielokrotnie wspominał Matkę Bożą. Podkreślając Jej czynne uczestnictwo w Bożym planie zbawienia człowieka szczególnie podziwiał: posłuszeństwo woli Bożej i udział w kenozie Syna Bożego, który „uniża się, gdy z tronu królewskiego zstąpił do łona Dziewicy” (Np 1,16); dyspozycyjność w udzieleniu swego ludzkiego ciała, „z której to łona [Słowo] przyjęło prawdziwe ciało naszego człowieczeństwa i naszej ułomności” (2LW 4); ubóstwo, bo „[Słowo Ojca] będąc bogate ponad wszystko, zechciało wybrać na świecie ubóstwo wraz z Najświętszą Dziewicą Matką swoją (2LW5) oraz gotowość podzielenia trudnego losu i misji Syna: „i był ubogi i bezdomny, i żył z jałmużny On sam i błogosławiona Dziewica i uczniowie Jego” (1Reg 9,5).
Św. Bonawentura podkreśla udział Maryi w zawiązaniu się braterskiej wspólnoty, co wyrażają słowa: „sam [Franciszek] dzięki zasługom Matki Miłosierdzia począł i porodził ducha ewangelicznej prawdy” (LegM III,1,1). Gdy pewnego dnia podczas nabożeństwa w Porcjunkuli usłyszał słowa Ewangelii o rozesłaniu uczniów na głoszenie Dobrej Nowiny, wykrzyknął z radości: „To właśnie jest to, co chcę ze wszystkich sił wypełniać!” (3Soc 25,3). Posłuszny usłyszanemu wezwaniu zamienił ubiór pustelnika na strój pokutnika i zaczął publicznie chwalić Boga i głosić proste wezwania do pokuty. Szybko pojawili się pierwsi naśladowcy, którzy jak on chodzili boso, w ubogich, połatanych tunikach i praktykowali ten sam ewangeliczny sposób życia. Krótki czas mieszkali w ubogiej szopie w Rivotorto. Jednak po zatwierdzeniu tego sposobu życia przez papieża Innocentego, gdy dołączyli kolejni bracia, Franciszek zaczął myśleć o miejscu, gdzie mogliby wspólnie przebywać, odmawiać Oficjum, a po śmierci zostać pochowani. Od opata benedyktynów z góry Subasio otrzymał ubogą kapliczkę Matki Bożej Anielskiej - tę samą, którą wcześniej z takim pietyzmem odbudował. Tak stała się ona miejscem narodzenia Zakonu. Dla Franciszka była bezpiecznym schronieniem, do którego stale wracał po okresach pobytu w eremach, czy intensywnego głoszenia. Tam przyprowadził swoich pierwszych towarzyszy i zawierzył Zakon Maryi, zgodnie z relacją pierwszego biografa: „Maryję ustanowił Rzeczniczką Zakonu i pod Jej skrzydła powierzył swych synów, których miał opuścić, by do końca otaczała opieką i ochraniała” (Mem 198,3).
Dwie spośród Franciszkowych modlitw dedykowane są Maryi. W modlitwie Pozdrowienie Błogosławionej Maryi Dziewicy wychwala głębię Jej macierzyńskiej miłości i ujmuje ją w obrazy. Maryja szata Jego (w.5) pośredniczyła we wcieleniu Jezusa. Dając przyzwolenie na Jego poczęcie, w swym ciele nosiła Go przez 9 miesięcy. Jako Jego Dom, Pałac, Przybytek (w.4) dała Mu schronienie, opiekę i usługiwała jako Jego Matka i Służebnica (w.5). Być może to właśnie matczyna miłość Maryi zainspirowała brata Franciszka, który szukał sposobu, by nauczyć swych braci wzajemnego umywania sobie nóg wzorem Jezusa. Franciszek przedstawił braciom figurę matki, jako tej, która kocha i karmi, by zachęcić ich do wstępowania w ślady Mistrza umywającego nogi swoim uczniom. W centralnym miejscu reguły umieścił słowa: „I niech jeden drugiemu z zaufaniem wyjawia swoje potrzeby, jeśli bowiem matka karmi i kocha syna swego cielesnego, o ileż troskliwiej powinien każdy kochać i karmić swego brata duchowego!” (2Reg 6,8). Maryja jest więc Tą, która uczy jak kochać rezygnując z siebie, poddając swą wolę woli Boga i pełniąc uczynki miłosierdzia względem bliźniego. Jest Tą, która wskazuje na Chrystusa i zachęca, by Go naśladować. Pokazuje jak realizować wezwanie do macierzyństwa, jak przygotować w swym sercu miejsce dla Boga: „Jesteśmy matkami, gdy Go nosimy w sercu i w ciele naszym przez miłość oraz czyste i szczere sumienie, rodzimy Go przez święte uczynki, które powinny przyświecać innym jako wzór” (2LW 53). Te słowa skierowane do wszystkich chrześcijan Franciszek potwierdził życiem, gdyż - jak zaświadczył św. Bonawentura - „wydawało się, iż ma macierzyńskie serce w spieszeniu z pomocą biednym ludziom w ich potrzebach” (LegM III,7,1). Był szczególnie wrażliwy na ludzki grzech i duchowe cierpienie: „troszczył się o wszystkie stworzenia, szczególnie jednak o dusze, odkupione cenną krwią Jezusa Chrystusa. Gdy poznał, że są splamione jakimś brudem grzechu, to opłakiwał je z tak czułą litością, że jak matka codziennie rodził je w Chrystusie” (LegM VIII,1,3). Ta troska o dusze została wyrażona w czynie: „stąd pochodziła jego nadzwyczajna gorliwość w modlitwie, pracowitość w głoszeniu kazań i wielkie poświęcenie w dawaniu dobrego przykładu” (LegM IX,4,5). Czując się bratem wszystkich i służąc wszystkim, w pierwszej kolejności dostrzegał i doceniał tych, z którymi dzielił codzienność, co trafnie ujął Tomasz z Celano w stwierdzeniu: „Sądził, że nie zostanie zbawiony, jeśliby razem ze sobą nie zbawił tych, co zostali mu powierzeni, których zrodził jego duch z większym trudem, aniżeli rodzą łona matczyne” (Mem 174, 5). Uważał, że wartość macierzyństwa wyraża się także w zdolności do jednoczenia i integrowania braci. Według Zbioru Asyskiego: „mówił bowiem, że matka jednego z braci jest też matką jego i wszystkich innych braci w zakonie” (CAss 93,3). W duchu troskliwości i odpowiedzialności „bardzo pilnie dokonywał codziennego, zawsze stałego badania siebie i swoich braci. Nie cierpiał żadnej w nich chwiejności i przepędzał z ich serca wszelką opieszałość” (VbF 42,7). Bracia dostrzegali i doceniali ten trud, stąd starali się odwdzięczyć za okazaną pomoc i macierzyńską opiekę. Według Memoriale, pewnego razu tak zwrócił się do Franciszka brat Pacyfik: „Pobłogosław nam, matko najdroższa, i podaj mi rękę do ucałowania” (Mem 137,5).
W skomponowanej przez siebie antyfonie Maryjnej, którą powtarzał wielokrotnie w ciągu dnia recytując Oficjum o męce Pańskiej, ukazał Maryję w ścisłej relacji z Trójcą, jako Córkę i Służebnicę Ojca, Matkę Syna i Oblubienicę Ducha Świętego. W ten sposób stawia Ją jako wzór i przykład serdecznej więzi Boga z człowiekiem.
Czując zbliżającą się śmierć Franciszek prosił braci, by z pałacu biskupa Asyżu przenieśli go do Porcjunkuli. Chciał umierać w otoczeniu braci, w miejscu, które nazwał kolebką Zakonu, pod czułym spojrzeniem Maryi, która była dla niego źródłem inspiracji, chroniła go i wspierała w podążaniu śladami Ukrzyżowanego. s.ChrysTiana A.Koba CMBB

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz