niedziela, 21 grudnia 2025

Błogosławiony czystego serca... Franciszek z Asyżu

 

Błogosławiony czystego serca… Franciszek z Asyżu

W języku hebrajskim serce oznacza szeroko pojęte wnętrze człowieka: uczucia, myśli, zamiary i decyzje. W antropologii biblijnej serce jest siedliskiem świadomej, wolnej osobowości człowieka, miejscem podejmowania decyzji oraz tajemniczej działalności Boga. Zarówno w Starym jak i w Nowem Testamencie serce jest miejscem, gdzie człowiek spotyka się z Bogiem. [1] W tym kontekście znaczenia nabierają słowa, jakie o św. Franciszku z Asyżu napisał jego pierwszy biograf: „Święty przebywał sam ze sobą, chodził po przestrzeni swego serca, gotował w sobie godne Bogu mieszkanie”(VbF 43,4). Świadomość siebie - własnych ograniczeń, potrzeb i pragnień, stanowiła dla niego punkt wyjścia dla zbudowania głębokiej relacji z Bogiem, którą poetycko określał pojęciem przygotowania Mu mieszkania: „spocznie Duch Pański i uczyni w nich [pokutnicy] mieszkanie i miejsce pobytu”(2LW 648).

Tym, którzy mają czyste serca, Jezus obiecuje szczęście płynące z oglądania Boga: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”(Mt 5,8)[2]. Franciszek potwierdza słowa Mistrza, wskazując zarazem warunki osiągnięcia takiej bliskości z Bogiem: „Prawdziwie czystego serca są ci, którzy gardzą dobrami ziemskimi, szukają niebieskich i nie przestają nigdy czystym sercem i duszą uwielbiać i widzieć Pana, Boga żywego i prawdziwego”(Np 16).

Według kard. R. Cantalamessa OFM Cap, czystość serca to nie konkretna cnota, ale cecha nieodłącznie towarzysząca cnotom i czyniąca je prawdziwymi[3]. Jej przeciwieństwem nie jest nieczystość, ale hipokryzja (z gr. ὑπόκρισις hypokrisis, udawanie) będąca rozbieżnością między wyznawanymi zasadami a postępowaniem. W Biblii hipokryzja jest jednym z najbardziej piętnowanych przez Boga grzechów, gdyż przez nią człowiek lekceważy Boga stawiając w jego miejsce człowieka. Hipokryzja stanowi też wykroczenie przeciwko człowiekowi, bowiem ten, kto się jej dopuszcza nie uznaje ludzkiej godności mającej swe źródło w Bogu, ale uzależnia ją od własnego jej obrazu. Franciszek natomiast napomina: „człowiek jest tym tylko, czym jest w oczach Boga i niczym więcej”(Np 19). O jego wartości stanowi godność dziecka Bożego, bezwarunkowo umiłowanego przez Ojca niebieskiego. Franciszek był bardzo wyczulony na grzech hipokryzji. Unikał go i piętnował tak, że Celano napisał o nim: „taki sam w mowie i w życiu! Taki sam na zewnątrz, jak i wewnątrz! Taki sam jako podwładny i jako przełożony!(Mem 130,10). Gdy ze względu na chorobę socjusz chciał podszyć jego tunikę skórą z lisa, wzburzony Święty domagał się, by taki sam duży kawałek naszył na wierzchu (por. Mem 130). Gdy oddając swój płaszcz ubogiej staruszce poczuł próżne zadowolenie, natychmiast publicznie oskarżył się ze swego przewinienia (por. Mem 132). Mając na uwadze młodzieńcze aspiracje Franciszka, gdy pretendował do tego, by być powszechnie podziwianym i zuchwale zapowiadał: „Cóż myślicie o mnie? Jeszcze będę uwielbiany przez cały świat”(3Soc 4,4), zadziwia przemiana dokonana pod wpływem Bożej łaski. Pragnąc, by wszelkie dobro odnoszono do Boga, powtarzał: „Błogosławiony sługa, który w niebie gromadzi dobra, jakie Pan mu okazał i nie pragnie ujawniać ich ludziom dla zdobycia uznania, bo sam Najwyższy okaże jego czyny tym, którym zechce. Błogosławiony sługa, który tajemnice Pańskie zachowuje w sercu swoim” (Np 28).

Franciszek pozwolił kształtować się i prowadzić Bożemu Słowu. Dzięki codziennej medytacji Pisma Świętego poznawał Boga i Jego wolę. Według Celano: „W pilnej medytacji rozważał Jego słowa i oddawał się mądremu rozpatrywaniu Jego czynów”(VbF 84,2). Słuchanie słowa było dla niego tak ważne, że zaleca je braciom w regule, przestrzegając przed niebezpieczeństwem zlekceważenia przez brak rozumienia, czy zagłuszenia przez nieuporządkowane pragnienia (por. 1Reg 22,10-16). Pochwala natomiast tych, którzy przyjmują Słowo Boże z szacunkiem i miłością symbolizowaną przez serce gotowe do słuchania: „To zaś [Słowo], które w dobrej ziemi (Łk 8,15) zostało posiane (Mt 13,23) oznacza ludzi, którzy słuchając słowa sercem dobrym i szlachetnym (Łk 8,15) rozumieją i (por. Mt 13,23) zatrzymują, i przynoszą owoc w cierpliwości (Łk 8,15)”(1Reg 22,17).

Franciszkowe rozumienie terminu czyste serce prezentuje się trojako, zgodnie z trzema kierunkami egzegezy patrystycznej: 1. Moralnym, jako czystość intencji. Pragnienie by wszystko służyło chwale Bożej wyrażają słowa reguły: „Teraz zaś, skoro porzuciliśmy świat, nic innego nie mamy czynić, tylko spełniać wolę Pana i Jemu samemu się podobać” (1Reg 22,9). Franciszek był przekonany, że skoro Bóg jest dawcą wszelkiego dobra, człowiek nie ma prawa wynosić się z jego powodu i zawłaszczać, bo w ten sposób czyni siebie rabusiem Bożego skarbu. Powtarzał: „Biada temu zakonnikowi, który dobra, jakich mu Pan udziela, chce ludziom okazywać słowami, by zdobyć uznanie, zamiast ukrywać je w sercu swoim, a innym ukazywać przez czyny” (Np 21). Gdy ludzie czcili go jako świętego, celowo deprecjonował swą wartość, by udowodnić swą grzeszność i niewdzięczność wobec Boga. Braci, szczególnie kapłanów napominał, by sprawując Eucharystię zawsze towarzyszyła im czysta intencja, „aby sami będąc nieskazitelni, w sposób nieskazitelny z czcią składali prawdziwą ofiarę Najświętszego Ciała i Krwi Pana naszego Jezusa Chrystusa, z świętą i czystą intencją, nie dla [uzyskania] jakiejś ziemskiej rzeczy ani z obawy przed jakimś człowiekiem lub z miłości ku niemu, jakoby dla przypodobania się ludziom; lecz cała wola, o ile wspomoże łaska, niech się kieruje ku Bogu, stąd niech pragnie podobać się jedynie samemu najwyższemu Panu, bo On sam jeden działa w tej tajemnicy, jak Mu się podoba” (LZ 14-15). Postępowanie według czystej intencji owocuje bezwarunkową miłością, jak o tym mówi Napomnienie 24: „Błogosławiony sługa, który tak kochałby swego brata chorego, który nie może mu oddać przysługi, jak kocha zdrowego, który może mu pomóc”(Np 24). Czysta intencja to według Biedaczyny wyraz miłości Boga całym umysłem: „[abyśmy Cię kochali] całym umysłem, ku Tobie kierując wszystkie nasze intencje”(On 5). Drugi kierunek ascetyczny zakłada walkę z namiętnościami ciała, których Franciszek miał pełną świadomość, o czym świadczą słowa Listu do wiernych: „Patrzcie, ślepcy, zwiedzeni przez waszych nieprzyjaciół: przez ciało, świat i szatana; bo ciału słodko jest grzeszyć, a gorzko jest służyć Bogu; ponieważ wszystkie występki i grzechy z serca ludzkiego wychodzą i pochodzą, jak mówi Pan w Ewangelii” (1LW 11-12). Świadomy swej grzeszności wielokrotnie stawał pokornie przed Bogiem z sercem skruszonym i łzami żalu. W regule polecił braciom codzienną modlitwę psalmem 51, będącym wołaniem do Boga o czyste serce (por.1Reg 3,5). Czystość serca jest środkiem do celu, jakim jest oglądanie Boga. Należy się o nią troszczyć, podejmując niełatwą walkę ze skażoną grzechem naturą, którą Franciszek określa terminem ciało i poleca: „I miejmy w nienawiści nasze ciało z jego wadami i grzechami, bo przez życie cielesne chce diabeł pozbawić nas miłości Jezusa Chrystusa i życia wiecznego i siebie samego ze wszystkimi zgubić w piekle; bo my z własnej winy jesteśmy cuchnący, nędzni i przeciwni dobru, skłonni i chętni do złego, Pan bowiem tak mówi w Ewangelii: Z serca pochodzą i wychodzą złe myśli, cudzołóstwa, nierząd, zabójstwa, kradzieże, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, złe spojrzenia, fałszywe świadectwa, przekleństwa, głupota”(1Reg 22,5-7). Sam pilnie unikał okazji do grzechu, bohatersko sprzeciwiał się pokusom oraz stosował surową ascezę, przez co św. Bonawentura napisał o nim: „Nieugięty w dyscyplinie stał na swojej wieży strażniczej (Iz 21,8), troszcząc się o zachowanie czystości „dwojakiego człowieka”(LegM V,3,1). To charakterystyczne dla duchowości średniowiecznej wyrażenie oznacza ducha (człowiek wewnętrzny) i ciało (człowiek zewnętrzny). Respektując słabość natury i nie ufając zbytnio sobie Franciszek unikał zażyłości z kobietami i przestrzegał przed nią braci, na co wskazuje zapis pierwszej reguły: „Wszyscy bracia, gdziekolwiek są, niech wystrzegają się nieczystych spojrzeń na kobiety i obcowania z nimi. I niech nikt się nie wdaje z nimi w rozmowę ani sam nie idzie z nimi drogą (…) I wszyscy czuwajmy nad sobą bardzo i wszystkie nasze zmysły czystymi zachowujmy”(1Reg 12, 1-5). Zapytany, dlaczego tak rzadko odwiedza św. Klarę i jej siostry, odpowiedział: „nie myślcie, że ich nie miłuję w sposób doskonały (…) Ale daję wam przykład, abyście tak, jak ja czynię, czynili. Nie chcę, żeby ktokolwiek samowolnie narzucał się do odwiedzania ich, ale polecam wyznaczać do posługiwania im tych, co się opierają temu i bardzo ociągają. Mają to być mężowie uduchowieni, wypróbowani godnym i długim życiem zakonnym”(Mem 205). Takie powszechne rozumienie czystości jako wstrzemięźliwości i czystości seksualnej nie jest obce temu Błogosławieństwu, choć zajmuje drugorzędne miejsce. Franciszek wielokrotnie doświadczając walki duchowej ostrzega swych braci: „I bardzo wystrzegajmy się złości i przebiegłości szatana, który nie chce, aby człowiek miał umysł i serce skierowane do Pana. I krążąc, usiłuje pod pozorem jakiejś nagrody lub korzyści pociągnąć serce człowieka i zdusić w jego pamięci słowo i przykazania Pańskie, i chce omamić serce ludzkie sprawami i troskami świata i zamieszkać w nim„(1Reg 22,19-20). Wzywa zarazem do czujności i zmagania: „Stąd też, bracia, strzeżmy się wszyscy bardzo, abyśmy pod pozorem jakiejś nagrody, pracy czy korzyści nie zagubili lub nie odwrócili naszego umysłu i serca od Pana. Lecz przez świętą miłość, którą jest Bóg, proszę wszystkich braci, tak ministrów, jak innych, aby usunąwszy wszystkie przeszkody i odrzuciwszy wszystkie troski i kłopoty, czystym sercem i czystym umysłem jak najlepiej służyli Panu Bogu, kochali Go, wielbili i czcili; bo tego Bóg ponad wszystko pragnie” (1Reg 22,25-26). Troskę Franciszka o serce gotowe na spotkanie z Bogiem dobrze oddaje fragment Vita brevior: „Sługa Boży Franciszek starał się na wszelki sposób, być wolnym od wszystkiego, co jest na świecie, aby nawet przez godzinę spokój umysłu nie był zmącony skażeniem światowego zatroskania. Czynił się nieczułym wobec wszystkich rzeczy, które krzyczą na zewnątrz, a całym sercem skupiając zmysły wewnętrzne, oddawał się tylko Bogu”(Vb 57). W osiągnięciu wewnętrznej wolności i dyspozycji na działanie Pana Boga pomogła mu szczególnie cnota ubóstwa, bowiem „nie chciał mieć nic na własność, ażeby wszystko móc posiąść o wiele pełniej w Panu”(VbF 44,6). Celańczyk tak scharakteryzował jego troskę o relację z Chrystusem i zachowanie pełnej dyspozycji względem Niego: „jego największym staraniem było pozostać wolnym od wszystkiego, co jest na świecie, iżby nawet na jedną godzinę nie zburzyło mu pogody ducha coś, co uważał za proch i pył. Na wszystkie rozproszenia od zewnątrz okazywał się niewrażliwy i dlatego z całych sił powściągał zmysły zewnętrzne oraz trzymał na wodzy poruszenia ducha, przebywając z samym tylko Bogiem” (VbF 71,2-3). Opanowanie własnego ciała, zachowanie w czystości ciała, myśli i pragnień służy wejściu w głęboką, intymną relację Z Bogiem, do której Franciszek zachęca słowami: „i chcę abyśmy wszyscy zostali przez Niego zbawieni i przyjmowali Go czystym sercem i czystym ciałem”(2LW 14). Troska o czystość prowadzi do wzrostu w miłości. Asceza utożsamiona przez Franciszka z czynieniem pokuty oczyszcza serce, duszę, umysł i ciało, by były gotowe na spotkanie z Bogiem i podległe Jego działaniu. W Liście do wiernych Franciszek z entuzjazmem zwraca się do pokutników: „ O, jakże szczęśliwi i błogosławieni są oni i one, gdy takie rzeczy czynią i w nich trwają, bo spocznie na nich Duch Pański i uczyni u nich mieszkanie i miejsce pobytu”(1LW 6). Słowa te są dla niego tak ważne, że powtarza je w regule (por. 1Reg 22,27). Tak rozumiana czystość serca podprowadza do kolejnego kierunku (3)- mistycznego, związanego z oglądaniem Boga. Tomasz z Celano przekazał świadectwo miłości Franciszka do Ukrzyżowanego: „ zawsze patrzył w twarz swego Chrystusa, zawsze dotykał męża boleści, znającego niemoc”(VbF 85,9), zaś Anonim z Perugii uzupełnił je wyjątkowym opisem jego głębokiej relacji z Bogiem: „całe bowiem serce dał swemu Bogu Stwórcy, kochał Go całym sercem, całą duszą i całą swą istotą. Nosił Boga w sercu, sławił ustami, wychwalał swymi uczynkami”(De inceptione 46,2-3). Zachwyt ofiarną miłością Chrystusa wywołał w sercu Biedaczyny tęsknotę za zjednoczeniem z Nim, czego echo wybrzmiewa w modlitwie zatytułowanej Wykład modlitwy Ojcze nasz, gdzie Franciszek modli się: „Przyjdź królestwo Twoje: abyś Ty królował w nas przez łaskę i doprowadził nas do Twego królestwa, gdzie będziemy oglądać Cię bez zasłon, miłować doskonale i w radosnym zjednoczeniu cieszyć się Tobą na wieki”(On 4). Jego relacja z Chrystusem miała charakter oblubieńczy, stąd często udawał się do eremów, by w ciszy zanurzyć się w modlitwie: „Zawsze szukał miejsca samotnego, w którym mógłby zespolić ze swym Bogiem nie tylko ducha ale i całe ciało (Mem 94,7). Gdy niekiedy nie mógł wycofać się spośród ludzi, by ukryć swą intymną relację z Bogiem, „wtedy z serca czynił sobie świątynię” (Mem 94,11). Zjednoczenie z Trójcą Świętą uczynił celem dla wszystkich swych naśladowców: I, II oraz III zakonu. W Liście do wiernych dzieli się własnym mistycznym doświadczeniem Boga, ukazując je jako owoc życia pokutnego. Jego relacja z Bogiem ma charakter rodzinny i jest możliwa przez zjednoczenie z Duchem Świętym i posłuszeństwo woli Ojca[4]: „Oblubieńcami jesteśmy, kiedy dusza wierna łączy się w Duchu Świętym z Panem naszym Jezusem Chrystusem. Braćmi dla Niego jesteśmy, kiedy spełniamy wolę Ojca, który jest w niebie. Matkami, gdy nosimy Go w sercu i w ciele naszym przez miłość Boską oraz czyste i szczere sumienie; rodzimy Go przez święte uczynki, które powinny przyświecać innym jako wzór”(1LW 1,8-10). Franciszek świadomy, że warunkiem zjednoczenia z Bogiem jest posłuszeństwo Jego słowu, zwraca się do wszystkich braci: „Nakłońcie ucha serca waszego i bądźcie posłuszni głosowi Syna Bożego . Zachowujcie przykazania Jego całym sercem i wypełniajcie doskonale Jego rady”(LZ 26). W Liście do wiernych wzywa do uwielbiania Boga czystym sercem: „Miłujmy więc Boga i uwielbiajmy Go czystym sercem i czystym umysłem”(2LW 19).

fot. s.Fides Rozum CMBB
 

 



[1] Red. X. Leon-Dufour,  Słownik Teologii Biblijnej, wyd. Pallotinum, Poznań 1994, str. 871.

[2] Szystkie cytaty biblijne według Biblia Tysiąclecia,wyd.5, wyd. Pallotinum, Poznań 2000.

[3] Por. R. Cantalamessa, Osiem stopni do szczęścia. Błogosławieństwa ewangeliczne, wyd. Serafin, Kraków 2009, str. 109.

[4] Por. W.Block OFM Cap Wszystkim chrześcijanom. Duchowość Franciszka z Asyżu w świetle jego pism, tom II, wyd. Serafin Kraków 2015, str. 135.

czwartek, 11 grudnia 2025

Błogosławiony miłosierny...Franciszek z Asyżu

 

Błogosławiony miłosierny…Franciszek z Asyżu

Piąte błogosławieństwo z ewangelii według św. Mateusza: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią (Mt 5,7)[1], z pewnością znane św. Franciszkowi, dobrze charakteryzuje jego postawę wobec człowieka będącego w potrzebie, do którego instynktownie czuł sympatię i to już od młodości, jak zauważył to św. Bonawentura pisząc, że „w sercu młodego Franciszka Bóg wzbudził szczodre współczucie dla ubogich, które rozwijało się w nim od dzieciństwa”(LegM I,1,3).

Hebrajskie חֶסֶד (hesed) oznaczające miłosierdzie występuje w Biblii w dwóch znaczeniach. Pierwsze symbolizuje zachowanie mocniejszego względem słabszego i wyraża się zwykle w przebaczeniu win i niewierności, jak czyni to Bóg względem człowieka wielokrotnie łamiącego przymierze. Drugie znaczenie określa zachowanie się w stosunku do potrzeb i cierpienia bliźniego. Choć w ewangelicznym błogosławieństwie chodzi głównie o pierwsze znaczenie- odpuszczenie grzechów, to historia Franciszka z Asyżu dowodzi, że nie było mu obce praktykowanie miłosierdzia w obu wymiarach. Momentem przełomowym w jego spojrzeniu na Boga i człowieka było spotkanie z trędowatym, dzięki któremu zrozumiał znaczenie ofiary Chrystusa, który miłosiernie wziął na siebie ludzki grzech, a przez śmierć na krzyżu i zmartwychwstanie, dokonał jego odkupienia. Pragnienie wstępowania w ślady Mistrza skierowało Franciszka ku najpierw ku trędowatym, którym z oddaniem posługiwał, jak sam wspomina w Testamencie: „Pan sam wprowadził mnie między nich i okazywałem im miłosierdzie”(T 2). Pierwszy biograf Świętego tak wspomina ten czas: „święty miłośnik wszelkiej pokory [Franciszek]przeniósł się do trędowatych i przebywał z nimi, pilnie służąc wszystkim ze względu na Boga. Umywał z nich wszelkie brudy, a także oczyszczał wrzody z ropy”(VbF 17,1). Chorzy zajmowali szczególne miejsce w sercu Franciszka, stąd często oddawał im pożywienie, które sam otrzymywał od dobrodziejów ze wzgl. na słabość swego ciała. By nie krępowali się jeść, sam rezygnował z postu, nie wstydził się też prosić publicznie o mięso dla chorego brata. Pewnego razu zaprowadził do winnicy chorego, który miał ochotę na winogrona. Usiadłszy pod winnym krzewem zjadł pierwszy, by ośmielić tamtego. W regule polecił: „Gdy jakiś brat zachoruje, gdziekolwiek by był, niech go bracia nie opuszczają, nie wyznaczywszy jednego lub, jeśli potrzeba, kilku braci, którzy będą go tak obsługiwali, jak sami chcieliby być obsłużeni. Lecz w razie ostatecznej konieczności mogą go zostawić jakiejś osobie, która powinna się nim opiekować w chorobie”(1Reg 10,1-2). Tomasz z Celano trafnie opisał jego altruistyczną postawę: „Doznania wszystkich cierpiących przeżywał jak własne; a tam gdzie nie mógł pomóc inaczej, przynajmniej słowami wyrażał współczucie”(Mem 175,3).Miłosierdzie Franciszka znalazło swój szczególny wyraz wobec słabych duchowo, upadających i walczących z pokusami. Według Celano: „Szczególną łagodnością darzył i cierpliwie znosił tych chorych, o których wiedział, że są jak chwiejące się dzieci, dręczone pokusami i upadające na duchu. W stosunku do nich unikał szorstkich nagan, tam gdzie nie widział niebezpieczeństwa grzechu; oszczędzał rózgi, żeby oszczędzić duszy.”(Mem 177,1-2). Choć stanowczo potępiał grzech, wobec grzesznika okazywał się wyrozumiały i delikatny, co też polecał braciom: „Wszyscy bracia, którzy wiedzą o jego grzechu, niech go nie zawstydzają i nie zniesławiają, lecz niech okazują mu wielkie miłosierdzie i zachowują grzech brata swego w całkowitej tajemnicy, bo nie zdrowi, lecz chorzy potrzebują lekarza”(LM 15).Podobnie miłosierną postawę zaleca kustoszom odpowiedzialnym za zdyscyplinowanie błądzącego brata: „A kustosz odniesie się do niego z miłosierdziem, tak jak by sam sobie życzył, by go potraktowano w podobnym położeniu.”(LM 17).Takie postępowanie stanowi urzeczywistnienie słów Biedaczyny: „Błogosławiony człowiek, który znosi swego bliźniego z jego ułomnościami, tak jak chciałby, aby jego znoszono, gdyby był w podobnym położeniu”(Np 18).Podobny wydźwięk ma Napomnienie 24, wzywające do bezwarunkowej miłości: „Błogosławiony sługa, który tak kochałby swego brata chorego, który nie może mu oddać przysługi, jak kocha zdrowego, który może mu pomóc”(Np 24).Franciszek litował się też nad bezdomnymi i ubogimi, postanawiając sobie w sercu , że nie odmówi jałmużny żadnemu ubogiemu, który prosiłby go w imię Boga i będzie dawał ją hojnie. „Tak więc, za każdym razem, gdy ubogi prosił go o jałmużnę poza domem, wspierał go pieniędzmi, skoro tylko było to możliwe; gdy zaś nie miał pieniędzy, dawał mu czapkę lub pas, byle tylko nie odsyłać go z pustymi rękoma. Jeśli i tego nie miał, odchodził w ustronne miejsce, zdejmował swą koszulę i dawał ją dyskretnie ubogiemu, prosząc, aby ją wziął ze względu na Pana. Kupował także przedmioty, mogące służyć ozdobie kościołów i po kryjomu wysyłał je ubogim kapłanom”(3Soc 8,4-8). Choć sam był potrzebującym, gdy otrzymywał coś koniecznego dla ciała, od razu prosił ofiarodawcę o pozwolenie, by mógł to oddać uboższemu od siebie. Spotykając biedaków niosących ciężary, brał je na własne barki, by w taki sposób im ulżyć(por. LegM VIII,5). Św. Bonawentura tak scharakteryzował jego altruistyczną postawę: „w Słudze Bożym słodycz litości wypływała ze źródła miłosierdzia tak obficie, że wydawało się, iż ma macierzyńskie serce w spieszeniu z pomocą biednym ludziom w ich potrzebach”(Legm III,7,1).Wprowadzając do reguły model matki troskliwie opiekującej się dziećmi, uczył swych braci wzajemnej troski i gotowości do poświęcenia[2]: „I z zaufaniem powinien jeden drugiemu wyjawiać swoje potrzeby, aby drugi mógł je zaspokoić i usłużyć [bratu]. I jak matka kocha i karmi swego syna, tak każdy niech kocha i karmi swego brata; Pan użyczy mu do tego swej łaski” (1Reg 9,10-11).Interesujące, a zarazem nieco zabawne jest wspomnienie pierwszych towarzyszy: „ My, którzy byliśmy z nim, dajemy świadectwo, że taką miłością i troskliwością darzył ubogich, nie tylko spośród braci, lecz również innych zdrowych czy chorych, że rzeczy konieczne dla swego ciała, które bracia z wielkim trudem i zapobiegliwością dostarczali, on z wielką radością tak wewnętrzną, jak i promieniującą na zewnątrz dawał tym ubogim, do nas przymilając się, by nas to nie gniewało. Pozbawiał się nawet tego, czego koniecznie potrzebował”(SpPerf 33,9-10).Sprowokowany, tak uzasadnił potrzebę głębokiego szacunku względem ubogich: „Kiedy widzisz ubogiego, powinieneś widzieć Tego, w którego imię on przychodzi, to znaczy Chrystusa, który przyszedł aby przyjąć nasze ubóstwo i słabość; gdyż ubóstwo i słabość tego człowieka są dla nas pewnego rodzaju zwierciadłem, w którym powinniśmy widzieć i pobożnie rozważać ubóstwo i słabość Pana naszego Jezusa Chrystusa, które zniósł w swoim ciele dla zbawienia rodzaju ludzkiego”(SpLem 42,9-10).

Pierwsi bracia sumiennie stosowali się do tego pouczenia: „Chociaż byli prawdziwie ubodzy, to jednak okazywali się hojniejszymi i wspaniałomyślniejszymi w ofiarowaniu tego, co im ofiarowywano ze względu na Boga. Właśnie z miłości do Niego znajdowali rozkosz w dawaniu jałmużn wszystkim proszącym, a zwłaszcza ubogim. Gdy zaś w drodze spotkali biedaków proszących ich o cokolwiek dla miłości Bożej, to nie mając nic innego do dania, zostawiali im kawałki swego odzienia i tak przecież nędznego. Czasami był to odpruty od tuniki kaptur, czasem rękaw lub jeszcze inny kawałek, który odrywali od habitu. Chcieli w ten sposób wypełnić radę Ewangelii: każdemu kto cię prosi, daj (Łk 6,30)”(3Soc 43,5-44,1-2).

Franciszkowa zdolność do miłości miłosiernej jest odblaskiem i konsekwencją miłosierdzia Bożego, którego doświadczył i któremu pozwolił się przemienić. Dokonało się to już w początkach nawrócenia, gdy walczył duchowo, by z koncentracji na grzechu i wizji samowystarczalności przejść do wiary w Boże miłosierdzie oraz ufnego powierzenia się Jemu. Celańczyk tak opisał owo zmaganie: „Modlił się pobożnie, aby odwieczny i prawdziwy Bóg pokierował jego drogą i pouczył go o swej woli. Przeżywał wielką pasję ducha i nie spoczął, dopóki nie dokonał tego, co począł w sercu. Różne myśli cisnęły mu się jedna po drugiej, a ich nieodpowiedniość ciężko go męczyła. Wewnątrz płonął boskim ogniem i nie mógł ukryć na zewnątrz tego żaru ducha. Żałował, że tak ciężko grzeszył i obrażał oczy Majestatu. Wprawdzie pozbył się już upodobania w grzechach poprzednich i obecnych, ale jeszcze nie otrzymał w pełni nadziei na powstrzymanie się od nich na przyszłość. Dlatego, gdy wracał na zewnątrz do towarzysza, tak był zmęczony, iż wydawało się, jakby kim innym tam wszedł, a kim innym stamtąd wyszedł”(VbF 7,9-12). Innym razem, gdy w samotności rozważał wielkość Bożego miłosierdzia w obliczu własnej nieprawości, został cudownie zapewniony o odpuszczeniu wszystkich grzechów (por. Jl 18, 1-2). Świadomość otrzymania niezasłużonego przebaczenia ukształtowała w nim postawę gotowości do przebaczenia i przyjęcia człowieka w jego kondycji grzesznika. Punktem wyjścia miłosiernej postawy względem grzesznika stało się dla Franciszka doświadczenie własnej grzeszności i przekonanie o słabości ludzkiej natury: „I bądźmy mocno przekonani, że naszą własnością są tylko wady i grzechy”(1Reg 17,7). Zasadnicza okazała się też wiara w Bożą pomoc: „A czego nie odpuszczamy w pełni, Ty Panie, naucz nas w pełni odpuszczać”(On 8) oraz przykład Zbawiciela: „ który narodził się dla nas, ofiarował siebie samego przez własną krew jako ofiara i żertwa na ołtarzu krzyża nie za siebie, przez którego stało się wszystko, ale za nasze grzechy, zostawiając nam przykład, abyśmy wstępowali w Jego ślady”(2LW 11-13). Przebaczenie jest dla niego wyrazem miłości Boga i bliźniego: „I po tym chcę poznać, czy miłujesz Pana i mnie, sługę Jego i twego: jeżeli będziesz tak postępował, aby nie było takiego brata na świecie, który, gdyby zgrzeszył, choćby zgrzeszył najciężej, a potem stanął przed tobą, żeby odszedł bez twego miłosierdzia, jeśli szukał miłosierdzia. A gdyby nie szukał miłosierdzia, to ty go zapytaj, czy nie pragnie przebaczenia. I choćby tysiąc razy potem zgrzeszył na twoich oczach, kochaj go bardziej niż mnie, abyś go pociągnął do Pana; i zawsze bądź miłosierny dla takich”(LM 9-11).

Głęboka więź z Bogiem podtrzymywana przez codzienną modlitwę była źródłem z którego Franciszek czerpał siłę do bycia dla innych wzorem przebaczenia i wielkodusznej służby potrzebującym. Potwierdza to świadectwo zawarte w Speculum Lemmens: „wielokrotnie, gdy jacyś bracia nie pomogli mu w jego potrzebach, albo powiedzieli mu jakieś [przykre] słowo, z powodu którego zazwyczaj człowiek się oburza, on natychmiast szedł się pomodlić, a wracając nie chciał już tego wspominać, mówiąc: Ten brat mi nie pomógł, albo: Powiedział mi takie słowo”(SpLem 15,9). Miłość do Boga czyniła jego spojrzenie na tyle przenikliwym, że potrafił w drugim człowieku dostrzec nie tylko widoczną wprost biedę materialną, ale też tą głęboko ukrytą, związaną z brakiem miłości czy niebezpieczeństwem utraty zbawienia. Dobrze oddaje to treść napomnienia o miłości nieprzyjaciół: „…Ten rzeczywiście kocha swego nieprzyjaciel, kto nie boleje nad doznaną krzywdą, lecz dla miłości Bożej smuci się grzechem jego duszy. I czynem okazuje mu miłość”(Np 9,2-4).

Miłość Boga przynaglała go do działania na rzecz bliźniego, dzielenia się z nim bogactwem, które sam czerpał z relacji ze Stwórcą. Zależność tą obrazuje tekst inspirowany modlitwą Pańską: „ abyśmy Cię kochali z całego serca zawsze o Tobie myśląc; z całej duszy, zawsze za Tobą tęskniąc; całym umysłem, ku Tobie kierując wszystkie nasze intencje, szukając we wszystkim Twojej chwały i ze wszystkich naszych sił, obracając wszystkie nasze siły i władze duszy i ciała na służbę Twej miłości, a nie na co innego; i bliźnich naszych kochajmy jak samych siebie, wszystkich pociągając według sił do Twojej miłości, ciesząc się z dobra innych jak z własnego i współczując w nieszczęściu, i nikomu nie dając żadnego zgorszenia”(On 5).


 fot. Małgorzata Stokłuska



[1] Biblia Tysiąclecia,wyd.V, wyd. Pallotinum, Poznań 2000.

[2] Por. W.Block OFM Cap Reguła św. Franciszka (1223-2023).Komentarz 800 lat od powstania, wyd. Serafin, Kraków, 2023, str.254.

Bracia Mniejsi- jedna duchowość, trzy sposoby jej realizacji

Bracia Mniejsi- jedna duchowość, trzy sposoby jej realizacji Pomysł na cykl artykułów na temat braci mniejszych, publikowanych ostatnio w ...